piątek, 20 kwietnia 2018

Fit ciasteczka jak Pieguski/Kruszynki

Ci co śledzą mój Instagram wiedzą, że
zaopatrzyłam się ostatnio w książkę Kingi Paruzel 'Fit Słodkości' no i nie jest również tajemnicą, że jestem ogromną fanką Kingi z powodu jej normalności i autentyczności w tym prze kolorowanym wirtualnym świecie nie tylko z tego powodu ją cenię doceniam ją głównie z powodu świetnych przepisów, które jak dotąd wszystkie były przepyszne, proste i sprawiające duże frajdy podczas przygotowania. Wracając do książki - jest to naprawdę skarbnica mnóstwa wspaniałych przepisów na dobrze znane wszystkim słodkości tylko w wersji Fit. Nie ma co się oszukiwać Fit Słodkości charakteryzują się jedynie tym, że brak w nich masła, białego cukru i innych dość mocno kontrowersyjnych produktów, na których cały świat cukierniczy stoi, jeśli ktoś liczy, że słodycze z książki Kingi nie tuczą to niestety je również trzeba jeść w zdroworozsądkowych ilościach... ;) Przechodząc do meritum - ciasteczka, na które przepis znajdziecie poniżej to drugi przepis, który zrobiłam z książki Fit Słodkości i jak przy pierwszym smak był wspaniały jednak konsystencja muffinek dla mnie pozostawiała wiele do życzenia tak te ciastka to jak się zwykło mawiać PETARDA! Są obłędnie pyszne, aromatyczne no i można je chrupać z mniejszym wyrzutem sumienia niż kruszynki z Biedronki, które z moim M. darzymy ogromnym uczuciem! Do przepisu z pewnością wrócę jeszcze nie raz, bo jest po prostu fantastyczny i tym razem postaram się trzymać ściśle podanych składników :) Jedyne co na przyszłość bym zmieniła to redukcja słodzidła na mniejszą ilość, bo po prostu jak dla mnie wyszło trochę za słodko (dla mnie za słodko?! Możecie sobie to wyobrzić? :D)


Składniki: (na około 15 sztuk)
1 i 3/4 szklanki mąki owsianej ( u mnie płatki owsiane zmielone na mąkę)
3/4 szklanki cukru trzcinowego (następnym razem dam 1/3 bo naprawdę wyszły mega słodkie!) edit: po kolejnym pieczniu śmiało mogę Wam polecić zamianę cukru na ksylitol wyszło naprawdę słodko i pysznie!
1 łyżka mielonego siemienia lnianego
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
1/4 szklanki mleka sojowego (ja dałam migdałowe, bo innego nie miałam)
1/3 szklanki oleju rzepakowego
szczypta soli


Do miski przesiać mąkę owsianą, sól i sode.
W drugiej misce wymieszać siemię i mleko sojowe, dodać cukier i olej mieszać ok. 1 minutę (ja ubijałam mikserem, bo zamiast siemienia dałam po prostu jajko wtedy też można pominąć mleko roślinne, bo dajemy je ze względu na to aby siemię 'zżelowało jak biało jaja kurzego).
Mokre składniki oraz posiekaną gorzką czekoladę dodać do suchych składników, całość wymieszać dokładnie łyżką.
Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia łyżeczką do herbaty nakładać porcję ciasta w odstępach ok. 1,5cm.

Moje uwagi:
1. jeśli nie lubicie zbyt słodkich ciastek tak jak pisałam wcześniej zredukujcie cukier, możecie również posłodzić erytrolem, cukrem kokosowym, syropem z agawy lub daktyli.
2. siemię wraz mlekiem sojowym można zastąpić 1 średnim jajkiem
3. jeśli lubicie waniliowy aromat w ciasteczkach koniecznie dodajcie kroplę esencji waniliowej wtedy wyjdą naprawdę przepyszne!

wtorek, 10 kwietnia 2018

Zupa krem z pieczonych warzyw i żółtego grochu

Co to macierzyństwo robi z człowieka... słodycze
są dla mnie za słodkie, polubiłam zupy kremy a sen dłuższy niż trzy godziny wydaje mi się czymś abstrakcyjnym I może nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że wcale mi to nie przeszkadza :) Dzisiaj będzie o kolejnej zupie krem, którą poczyniłam dla swoich chłopaków. Skąd przepis? Będąc na mini urlopie na moim kochanym Górnym Śląsku u jeszcze bardziej Kochanej przyszywanej rodzinki buszując w książkach Agnieszki napatoczył się mi przepis na tytułową zupę czytając składniki I sposób przygotowania stwierdziłam, że może być całkiem ciekawie no I postanowiłam sprawdzić go w swojej własnej kuchni :) Intuicja mnie nie zawiodła krem wyszedł bardzo dobry zupełnie inny od wszystkich, które do tej pory robiłam w swojej kuchni. Wszyscy, którzy lubią nowości I lubią zupy kremy koniecznie muszą spróbować tego przepisu :)


Składniki: (na 4-6 porcji)
10 dag łuskanego grochu
1l wody
1 średniej wielkości korzeń selera
1 duża pietruszka
1 duża marchew
1 ząbek czosnku
1/2 pęczka natki pietruszki
4 łyżki oliwy
1 łyżeczka gruboziarnistej musztardy
sól, pieprz, gałka muszkatłowa, oregano do smaku


Groch ugotować w 1 l wody.
Pietruszkę, seler I marchew umyć, obrać I pokroić w grubą kostkę. Lekko skropić oliwą i oprószyć pieprzem. Wraz z ząbkiem czosnku w łupince ułożyć na blaszce  wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec 30-40 minut az warzywa się lekko zrumienią.
Przestudzić. Czosnek obrać. Warzywa i czosnek dodać do grochu, całość zmiksować.
Doprawić musztardą I przyprawami.


Nałożyć do talerzy, posypać natką pietruszki.

środa, 28 marca 2018

Pulpeciki z mięsa z rosołu

Odkąd zostałam pełnoetatową Matką Polką
namiętnie i wydawało by się, że bez przerwy w mojej kuchni gotuję gar rosołu nie żeby mój potomek żywił się wyłącznie rosołem o co to nie! Ale tak się składa, że mam teraz w domu prawdziwego konesera zup wszelakich od kremów, które lubi po tatusiu po każdą inną zupę, którą ugotuje mu rodzicielka... :) I jak z zupami nie ma problem, bo zjadamy je razem z nim bardzo chętnie tak mięso, które zostaje nam z rosołu już niekoniecznie znajduje w naszym domu amatorów a szkoda, bo wiadomo jak to matka to z czego gotuję teraz rosół nie jest przypadkowe wybieram albo swojskiego kogutka, który jeszcze kilka godzin wcześniej dumnie przechadzał się po polu lub kurczaka z wolnego chowu bez GMO z Lidla, w którym rozlubowałam się przeogromnie, bo jest naprawdę smaczny! :) No to żeby nie marnować mięsiwa zaczęłam przeczesywać internet czy aby na pewno ktoś nie zrobił z niego jakiegoś smacznego pożytku iiiii... oczywiście, że tak! Na stronie Przyślij Przepis Pani Monika publikuje przepis idealny! Przepis tak dobry, że nawet wróg numer jeden gotowanego mielonego mięsa mój M. zachwycił się do tego stopnia, że powiedział :pyszne! Z czego to jest? A ja z szelmowskim uśmiechem powiedziałam, że nie powiem po czym po chwili oczywiście musiałam mu powiedzieć, bo zaczął podejrzewać obecność wątróbki oraz żołądków drobiowych! :) Pulpeciki są delikatne, puchate no po prostu fantastyczne! Zróbcie koniecznie, bo przypadną do gustu zarówno tym najmłodszym jak i starszym domownikom! :)


Składniki: (na około 21 sztuk)
30 dag mięsa ugotowanego z rosołu (u mnie kura I indyk)
1 kajzerka + mleko lub woda do namoczenia
1 jajko
1 mała cebula + ja dałam cebulkę, która gotowała się w rosole
1 mały ząbek czosnku
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
3 łyżki kwaśnej śmietany 18%
250-300ml rosołu
1 łyżka mąki
1 szklanka zimnej wody
sól, pieprz, cukier do smaku
olej do smażenia


Mięso, namoczoną bułkę, czosnek i cebulę przepuścić przez maszynkę na drobnych oczkach.
Dodać żółtko, natkę pietruszki, sól i pieprz do smaku. Białko ubić na sztywno delikatnie wmieszać w masę. Z masy formować pulpeciki rozmiaru orzecha włoskiego, obtaczać w mace I smażyć na złocisto na odrobinie oleju.
Podsmażone pulpeciki zalać rosołem do 2/3 wysokości pulpetów, gotować 15 minut na średnim ogniu. Po tym czasie w miseczce wymieszać śmietanę, wodę oraz mąkę następnie do zawiesiny dodać kilka łyżek gorącego rosołu. Ogień skręcić na minimum ostrożnie wlać śmietankę, wymieszać doprowadzić do wrzenia, dodać 2 czubate łyżki koperku, wymieszać ewentualnie ponownie doprawić do smaku.
Podawać z ulubionymi dodatkami u mnie kasza orkiszowa i buraczki.

piątek, 23 marca 2018

Mazurek śmietankowo-porzeczkowy

Ostatnimi laty mam 'fazę' na czarna porzeczkę po prostu rozkochałam się w jej cudowanie kwaśnym smaku, którego nie można pomylić z żadnym innym smakiem! Jak dobrze wiecie moje świąteczne propozycje dla Was to co roku przedstawienie nowości z lat ubiegłych (praktycznie nigdy nie robię przepisów świątecznych przed świętami na bloga - nie lubię, nie mam czasu i najzwyczajniej w świecie jak coś robię do jedzenia po to aby świętować  trzy tygodnie przed świętami tylko stricte na święta! Koniec kropka.) Tego mazurka stworzyłam rok temu na Wielkanoc 2017 wyszedł przepyszny! Oczywiście przepyszny dla tych, którzy lubią słodkości, lubią smak mleka w proszku i lubią czarną porzeczkę... ;) w innym razie przepis nie przypadnie Wam do gustu... ;) 

Składniki: (standardowa blacha 34x38cm)

Ciasto kruche:
2 szklanki mąki
3 żółtka
1 szklanka śmietany
25dag masła lub margaryny
1/2 szklanki cukru pudru
1 łyżeczka proszku do pieczenia 
1 łyżka cukru waniliowego

Mąkę, kakao oraz proszek przesiać.
Dodać żółtka, śmietanę, masło oraz cukier (ewentualnie odrobinę więcej mąki jeśli ciasto będzie zbyt lepkie). Uformować kulę, zawinąć w folię, wstawić do lodówki na 30 minut). Po tym czasie rozwałkować na grubość 1-1,5 cm, podnosząc brzegi na 2-3 cm ułożyć na posmarowanej tłuszczem blaszce (u mnie na papierze do pieczenia).
Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika.
Jeszcze gorące ciasto posmarować grubą warstwą dżemu porzeczkowego - dobrze schłodzić.


Masa:
1/2 szklanki mleka
1/2 szklanki cukru
1/2 kostki masła lub margaryny
2 szklanki mleka w proszku

Mleko, cukier i masło gotować na małym ogniu do momentu aż cukier się rozpuści.
Odstawić z ognia, dodać przesiane przez sito mleko w proszku - ja to robię stopniowo torszkę przesieję, wymieszać do ładnego połączenia i tak krok po kroku aż mleko się skończy a masa będzie gładka.
Masę wyłożyć na dżem porzeczkowy, udekorować wg uznania.

Dodatkowo
słoik dżemu z czarnej porzeczki
czekolada, bakalie do dekoracji - tutaj jest dowolność

wtorek, 20 marca 2018

Śląska sałatka warstwowa (sałatka z kurczakiem i pieczarkami)

Nie wiem jak Wy ale ja mam tak, że jeśli jakiś przepis otrzymam od kogoś kogo znam lepiej już gorzej to już zawsze przy przygotowywaniu potrawy z tej receptury myślę sobie o tym właśnie od kogo i w jakich okolicznościach przyszło mi ją jeść po raz pierwszy :) Tak też jest z sałatką, na którą przepis poniżej. Śląska Sałatka Warstwowa to raczej tytuł roboczy nadany przeze mnie z potrzeby zatytułowania wpisu. Historia tego przepisu ma już blisko 15 lat! (Sama się zdziwiłam, że aż tyle!!) wtedy to jako młoda nastoletnia dziewucha każde możliwe wolne spędzałam na Śląsku (tak tak nie pomyliłam się na Śląsku a ściślej rzecz ujmując Górnym Śląsku) jako, że mieszkając na Pomorzu jod i świeże powietrze miałam na co dzień to aby 'złapać' równowagę swoje wakacje lubiłam spędzać w zupełnie skrajnym do tego co otaczało mnie przez cały rok otoczeniu ;) Wracając do sałatki to miałam okazję jej skosztować podczas ferii zimowych, gdy uraczyła mnie ją Monika - siostra Tomka, córka Pani Halinki - tej od Tego Pysznego Ciasta Klik!. Nie pamiętam już dokładnie czy sałatkę robiła Monia czy jej mama ale to naprawdę nieważne! Ważne, że przepis skrzętnie zachowałam i przy okazji ostatnich Świąt Wielkanocnych 2017 przygotowałam ją na biesiadowanie u Babci Kazi - wyszła tak samo dobra jak ta, którą jadłam kilkanaście lat temu na Śląsku :) Jeśli szukacie nowego pomysłu na świąteczną sałatkę to z czystym sercem polecam właśnie ją, bo jest naprawdę pyszna! :) 

Składniki:
50dag piersi z kurczaka
30 dag cebuli czerwonej
10 jajek
2 słoiki pieczarek marynowanych (małych lub jeden duży)
1 słoik ogórków konserwowych
1 słoik majonezu (400ml)
sól, vegeta, pieprz do smaku

Mięso posolić, dodać trochę vegety, pieprzu, poddusić 10 minut, podlać trochę wodą, ostudzić. Pokroić w kostkę.
Cebulę pokroić w cieniutkie piórka.
Cebulę i ogórki pokroić w cienkie plasterki.
Jajka pokroić w kostkę.

Układać warstwami:

1) jajka - posolić
2) odciśniętę z nadmiaru soku ogórki
3) kurczak
4) cebula
5) odciśnięte z nadmiaru zalewy pieczarki
6) majonez (majonez najlepiej rozsmarować dopiero przed podaniem na stół).

Aby podnieść walory estetyczne sałatki można ją posypać szczypiorkiem lub natką piteruszki.

Uwaga - ja oczywiście w pośpiechu wszystko pokroiłam w plasterki i też wyszło pysznie. to w jaki kształt pokroicie składniki zależy od Was ;)

piątek, 16 marca 2018

Najszybszy sernik na zimno jak chatka puchatka

Dzisiaj historia jak to pączki serowe zmieniły się
w szybki sernik na zimno smakujący niczym chatka puchatka – czary? Nie zwykłe lenistwo! Końcem karnawały ambitnie postanowiłam usmażyć serowe pączki, które chodziły za mną od dłuższego czasu. Chęć ich usmażenia była tak ogromna, że nawet zaopatrzyłam się już w solidny kawałek swojeskiego sera, który za sprawą mojego najlepszego przyjaciela w kuchni Bosch  MSM 67170 stał się twarogiem trzykrotnie mielonym o smaku twarogu a nie jak to jest zazwyczaj z serami z wiaderka o smaku śmietany... Wracając do głównego wątku smażenia pączków - macierzyńska rzeczywistość zmieniła moje plany bardzo szybko i z pączkowych planów został tylko ser, który nie mógł już dłużej czekać i wołał z otchłani lodówki – zużyj mnie! Dużo się nie zastanawiając wymyśliłam, że zrobię z niego najprostszy sernik na zimno w wersji ekspres – smak chatki puchatka wyszedł zupełnie przypadkiem... J

Składniki: (małe naczynie o wymiarach 20cm x 15cm)
500g sera białego zmielonego
1 galaretka pomarańczowa
1 duże opakowanie herbatników
50g gorzkiej czekolady + 3-4 łyżki wody

Naczynie wyłożyć herbatnikami.
Galaretkę rozpuścić w ½ szklanki gorącej wody. Ser zmiksować na puszystą masę pod koniec miksowania gdy ser będzie wystarczająco napowietrzony stale miksując wolną stróżką wlać lekko przestudzoną galaretkę , zmiksować na gładko.
Wylać na wyłożone herbatnikami dno naczynia.
Masę serową przykryć kolejną warstwą herbatników.
W rondelku rozpuścić czekoladę z wodą, gdy czekolada będzie zbyt gęsta rozrzedzić dorobiną wody.

Herbatniki posmarować polewą czekoladową. Całość wstawić do lodówki na kilka godzin a najlepiej na całą noc.

środa, 14 marca 2018

Krem z brokułów jak w Pizza Hut

Zupy krem jak wiecie nie są moimi faworytkami
w kuchni niemniej jednak ze względu na mojego M., który za nimi przepada oraz mojego F., który za maminymi zupami ogólnie przepada (bez różnicy czy to zupy krem, krupnik czy barszcz – trafiło mi się dziecko smakosz lubi i próbuje jak do tej pory wszystko). Od czasu do czasu ‘machnę’ jakiś krem tak było i tym razem mąż domagał się szybkiego obiadu ja za bardzo nie miałam pomysłu co zrobić innego i tak oto powstał krem z brokułów inspirowany zupą, którą zajadałam się jeszcze w Szczecińskiej Pizzy Hut gdy od czasu do czasu z moją przyjaciółką pozwalałyśmy sobie na Lunch 15minut za 15zł, który składał się z zupy oraz dania głównego do wyboru zupa krem z brokułów przygotowana w tamten sposób wzbudza u mnie ślinotok do tej pory. Jakie to szczęście, że za sprawą zalegających w zamrażarce brokułów i słoika esencjonalnego rosołu w lodówce wzięłam się za przygotowanie własne wersji tej obłędnie pysznej zupy! Nie przesadzam jest genialna a ja jako kremowy sceptyk wiem co mówię...;)

Składniki: (na 2 solidne lub 3 mniejsze porcje lub 4 porcje takie na ‘przystawkę’)
750ml bulionu (dowolny – u mnie drobiowo-warzywny ugotowany na kaczce i kurczaku)
1 duży por pokrojoiny w piórka
1 duży brokuł (u mnie mrożony – może być świeży)
1 duży ząbek czosnku
50g serka topionego śmietankowego
2 kopiate łyżki posiekanego koperku (u mnie z racji pory roku mrożony)
1 łyżka masła
3 łyżki oleju

Dodatkowo:
Olej lniany do polania

W garnku o grubym dnie rozpuścić masło i olej.
Wrzucić por lekko zeszklić, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek – podsmażyć do momentu aż czosnek uwolni swój aromat.
Dodać podzielonego na różyczki brokuła, całość wymieszać i chwilę podsmażyć.
Wlać gorący bulion, wymieszać, i gotować na wolnym ogniu do momentu gdy brokuł będzie miękki.
Dodać serek, pogotować do momentu aż się rozpuści.
Dodać koperek i wyłączyć gaz.
Całość zblendować na gładki krem.
Doprawić do smaku solą, pieprzem i cukrem.

Rozlać do talerzy, polać 1 łyżeczką oleju lnianego, wetknąć grzankę, można posypać koperkiem.

piątek, 9 marca 2018

WZ-tka

WZ-tka to ciastko kultowe I zna je chyba każdy.
W dzieciństwie podobnie jak z całą masą innych ciast z Wztką nie było mi po drodze w zasadzie rozsmakowałam się w ninej dopiero ostatnio przy okazji gdy upiekłam ją sama :) Z tego co kiedyś zasłyszałam to proste czekoladowe ciasto przełożone bitą śmietaną wzięło swoją nazwę od trazy WZ w Warszawie gdzie podobno po raz pierwszy zaczęła być serwowana – ot ciekawostka.
Moja Wztka może ktoś powie, że prawidziwie klasyczną Wztką nie jest, bo ciast niby murzynkowe a jednak z innego przepisu niż ten, w którym gotujemy tłuszcz, cukier i kakao... ;) Niemniej jednak uważam , że moja wersja Wztki tonaprawdę strzał w 10! Bo nie dość, że ciacho bardzo szybko się robi to dodatkowo jest bardziej czekoladowe i wilgotne niż klasyczne ciastko w Wztce. Dla spostrzegawczych tak, macie rację to jest to samo ciasto co w przepisie na Kinder Cake po prostu jestem nim zachwycona do tego stopnia, że zaczynam kreakować różne wariacje na jego temat ba! Powiem więcej! Będę go piec aż do znudzenia! A jeśli przyjdzie mi robić tort z ciemnym ciastem to z pewnością już zawsze będę korzystać właśnie z tego przepisu! Wracając do Wztki moja Wztka to było ciasto urodzinowe, które wszystkim posmakowało a w oczach mojej najwierniejszej testerki smaków Judyci było tak perfekcyjne, że nie mogła uwierzyć, że to cytuję: ‘nie z cukierni!!’ ;) Ot Judyta wie jak sprawić jubilatce przyjemność... :D Dosyć Wztkowych wywodów przechodzimy do pieczenia... ;)

Składniki:

Ciasto: (na blaszkę o wym. 24x28cm)
1 i ¾ szklanki mąki pszennej tortowej
1 szklanka cukru
1 cukier wanilinowy
¾ szklanki kakao
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody
2 jajka
1 szklanka maślanki
½ szklanki oleju
1 szklanka gorącej kawy zaparzonej z dwóch łyżeczek

Mąkę wymieszać z kakao, proszkiem do pieczenia i sodą – przesiać do drugiej miski następnie delikatnie wymieszać z cukrem i cukrem wanilinowym.
W osobnej misce wymieszać jajka, maślankę i olej (jak na muffinki). Wlać do suchych składników wymieszać łyżką. Gdy ciasto będzie gładkie wlac gorącą kawę i znów wymieszać na gładką masę.
Masę wylać na blaszkę o wymiarach 24x28cm (wcześniej wyłożonej papierem). Piec do suchego patyczka w 180 stopniach przez około 50minut.
Ciasto całkowicie wystudzić, przekroić wzdłuż na dwa placki.

Krem:
500ml śmietany kremówki
2 łyżeczki cukru pudru
2 łyżeczki żelatyny woda do rozpuszczenia żelatyny

W miseczce zalać żelatynę odrobiną wody (tak aby przykryła żelatynę) nastpnię rozpuścić żelatynę w kąpieli wodnej lub przy pomocy mikrofalówki (dosłownie na kilka sekdund – nie można doprowadzić do wrzenia żelatyny, bo wtedy straci swoje właściwości żelujące).
Śmietanę ubyć na sztywno pod koniec ubijania dodać cukier puder.
Do rozpuszczonej żelatyny dodać 2 łyżki śmietany, wymieszać.
Wyłożyć na ciasto (2 łyżki pozostawić do dekoracyjnych kleksów na wierzchu).

Polewa:
100g gorzkiej czekolady
80ml słodkiej śmietanki

Czekoladę połamać na kawałki, zalać gorącą śmietanką, wymieszać do momentu aż czekolada się rozpuści, polać wierzch ciasta. Odczekać aż czekolada stęże, zrobić dekoracyjne kleksy z bitej śmietany.

Ciasto schłodzić, kroić na kawałki, zajadać w miłym towarzystwie przy filiżance dobrej kawy.

środa, 7 marca 2018

Risotto z porem i kurczakiem

To risotto robiłam już z dwa miesiące temu jak
nie lepiej w przypływie energii ‘szarpnęłam’ się na gotowanie na instastories – tak tak, Instagram wciągnął i mnie... :)
Była to już kolejna odsłona risottowego poczyniania w mojej kuchni, efekty pierwszego możecie sprawdzić tutaj dzisiejszy przepis oczywiście podyktowany był chęcią wykorzystania produktów, których terminy były na tzw. ‘wylocie’ niemniej jednak smak wyszedł super stąd stwierdziłam, że wrzucę przepis i tu a niech sobie leży gdyby mnie pamięć zawiodła i musiałabym szukać przepisu ;) Risotto wg tego przepisu jest pyszne, kremowe a do tego bardzo treściwe stąd spokojnie posłuży nam za danie obiadowe lub tzw. Kolację na bogato gdy chcemy błysnąć przed znajomymi lub przed wybrankiem/wybranką serca :)

Składniki: (2 porcje)

1 szklanka ryżu do risotto u mnie arborio
1 biała część średniej wielkości pora
250g podsmażonych na maśle pieczarek
1 spora pierś z kurczaka + ulubiona przyprawa
2 łyżki masła
1 łyżka parmezanu
750ml bulionu warzywnego

Kurczaka podsmażyć na łyżce oleju, zdjąć z patelni.
Na tej samej patelni rozpuścić łyżkę masła i zeszklić pokrojoneo w piórka pora. Wsypac ryż, mieszać do momentu aż cały oblepi się w tłuszcz następnie, łyżka po łyżce podlewać gorącym bulionem – czynność powtarzać za każdym razem gdy ryż wchłonie płyn.
Gdy konsystencja ryżu zacznie robić się kremowa ale ryż nadal będzie ‘jędrny’ dodać pieczarki i kurczaka, chwilkę poddusić – można podlać odrobiną bulionu.

Na koniec dodać łyżkę masła i parmezan – wymieszać. Wyłożyć na talerze posypać natką pietruszki. W ramach szaleństwa można skonsumować z lampką białego półwytrwanego wina :)

poniedziałek, 5 marca 2018

Fit frytki z posypką

Najlepsze przepisy rodzą się z przypadku tak
było również i tym razem - zmuszona przygotowaniem szybkiego obiadu sięgnęłam po raz kolejny po paczkę warzyw na patelnię , które w moim zamrażalniku są zawsze, bo zawsze za ich sprawą potrafię przygotować coś 'na szybko' Ci, którzy czytają moje kulinarne poczynania od początku znają już Warzywa na patelnię po studencku, Zapiekankę makaronową z warzywami na patelnię, Kaszę z Warzywami, Obiad z woreczka z warzywami na patelnię - jak widzicie całkiem sporo tego :) W swoim warzywnym wyborze stawiam zazwyczaj na mieszanki bez ziemniaków raz, że są w moim mniemaniu zdrowsze a dwa po prostu  bezziemniaczane warzywa łatwo połączyć z innymi 'wypełniaczami' takimi jak kasza, ryż, makaron itd. Tym razem ani makaron ani kasza ani też ryż nie brały udziału w szybkim przepisie tym razem prym wiodły pyry, które zostały mi z obfitej kolacji z moim M. dnia poprzedniego :) Danie wymyślone na prędce tak zasmakowało mojemu mężowi, że w przeciągu tygodnia danie miało swoją powtórkę i to w czasie niedzielnego obiadu :) 

Składniki: (na 2 porcje)

Ziemniaki/Frytki
8 średniej wielkości ziemniaków pokrojonych w kształt frytek
1/2 opakowania przyprawy do ziemniaków
1 łyżeczka pieprzu ognistego Prymat (ew. zwykły pieprz z solidną szczyptą pieprzu cayenne)
1/2 łyżeczki suszonego czosnku
1 łyżeczka słodkiego papryki
4 łyżki oleju

Ziemniaki wymieszać z przyprawami i olejem. Przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia - ważne aby ziemniaki były w jednej warstwie wtedy mamy pewność, że fajnie się podpieką.
Piec w 170 stopniach z termoobiegiem przez ok. 40-50minut - trzeba kontrolować stopień wypieczenia, ziemniaczki maja być ładnie brązowe ale nie spalone.

W czasie gdy frytki są w piekarniku przygotować resztę.

Warzywa
1 opakowanie warzyw na patelnię po włosku
300g piersi z kurczaka
1 łyżeczka pikantnej przyprawy do kurczaka 
1 łyżeczka suszonego czosnku
1 łyżeczka słodkiej papryki
2 łyżki oleju

Kurczaka pokroić w drobną kostkę zamarynować w przyprawach.
Na rozgrzanym oleju podsmażyć pierś z kurczaka - ma być usmażona na złocisto.
Kurczaka przełożyć z patelni do mieseczki, na tej samej patelni podsmazyć warzywa na patelnię tak aby pozostały jędrne i chrupiące, dodać kurczaka. Wymieszać.

Sos czosnkowy:
1 ząbek czosnku
1 mały jogurt kremowy naturalny
1/3 łyżeczki cukru
solidna szczypta soli
pół łyżeczki ziół prowansalskich

Czosnek przecisnąć przez praskę, rozetrzeć z solą aby puścił sok. Wymieszać z majonezem, dodać jogurt i przyprawy. Wymieszać. 

Na talerzu układać porcję fytek, na frytki wyłożyć warzywa, całość polać sosem czosnkowym.

Printfriendly