środa, 9 maja 2018

Zapiekany kurczak z boczkiem i pieczarkami

Ten przepis to jak zwykle w takich przypadkach spuścizna
czyszczenia lodówko-zamrażarki... ;) Gdy w zamrażarce czekały już gotowe pieczarki a w lodówce miałam kubeczek śmietany i kawałek boczku wybór obiadowego menu był oczywisty... Nie wiem jak Wy ale ja jestem ogromną fanką połączenia śmietany kremówki z podsmażonymi grzybami i delikatnym mięsem drobiowym jak dla mnie to połączenie to pewniak smaku, który zawsze dobrze się sprawdzi a to na imieninowym biesiadowaniu, rodzinnym obiedzie lub uroczystej kolacji ze znajomymi. Spróbujcie koniecznie, bo dodatek podsmażonego boczku sprawia, że na samą myśl o tym kurczaku cieknie mi ślinka... :) Sekretem jest użycie odpowiedniego boczku, który w żaden sposob nie będzie różowy i błyszczący tutaj potrzeba swoskiego boczku, który nie dość, że nie zniknie nam na patelni (nie ma w nim wody) to jeszcze da porządany aromat! Manim!

Składniki: (na 5-6 porcji)

3 pojedyncze filety z kurczaka
przyprawa staropolska do drobiu (ew. suszony czosnek, sól, pieprz, suszony koperek, suszona pietruszka, liść lubczyku,)
330ml śmietanki kremówki
500g pieczarek pokrojonych w ćwiartki (jeśli większe to w grubą kostkę) podsmażone na maśle przyprawione suszonym czosnkiem i tymiankiem
20 dkg boczku wiejskiego
1 duża cebula
sól, pieprz cukier do smaku ( z solą ostrożnie, bo boczek jest słony)

Filety pokroić w grube paski i przyprawić, odstawić na min. 30 minut do lodówki (ja swoje zostawiłam na całą noc).
Na patelni podsmażyć boczek - gdy lekko się zezłoci dodać cebulę. Całość podsmażyć aż cebulka stanie się szklista.
Boczek wraz z cebulą dosączyć z tłuszczu - TŁUSZU NIE WYLEWAĆ!!!
Na tłuszczu z boczku obsmażyć piersi z kurczaka i przełożyć do naczynia żaroodpornego.
Na kurczaka posypać boczek z cebulą.
Do usmażonych pieczarek wlać śmietankę i zagotować, doprawić do smaku. Zalać kurczaka.
Naczynie do zapiekania przykjryć pokrywką lub zawinąć szczelnie folią, piec 20minut w 180stopniach.
Po tym czasie zdjąć pokrywkę/folię i piec przez kolejne 15minut aby kurczak ładnie przypiekł się z wierzchu.

poniedziałek, 7 maja 2018

Owsiane Fit batoniki bez pieczenia


Fit Poniedziałki goszczą u mnie nieprzerwanie
na blogu może nieco rzadziej ale Ci, którzy są spragnieni przepisów na dania Fit i nie tylko odsyłam do archiwum tam ponad 500 przepisów na dania smaczne, zdrowe i te mniej zdrowe również. Jako pracująca Matka Polka cierpię na chroniczny brak czasu a co za tym idzie moje blogowe dziecię jest ostatnio nieco zaniedbywane i mimo, że w ciągu tygodnia przynajmniej 5 razy postanawiam, że zawieszam jego działalność to wprost proporcjonalnie do tych zamierzeń spotykam się z odzewem z Waszej strony ażbym pod żadnym względem nie porzuciła bloga i masz Ci babo placek! Takim oto sposobem zupełnie nie na temat przechodzę do dzisiejszego przepisu, który wg mnie jest totalną petardą!! Podpatrzyłam go w książce Kingi Paruzel 'Fit Słodkości', z której ostatnimi czasy czerpię najwięcej inspiracji na małe co nieco... ;) Te batony to po prostu hit! Są idealne! Słodkie mimo braku cukru, cudownie mięciutkie a zarazem chrupiące no po prostu wszystkim Fit zapaleńcom polecam z czystym serce, bo są po prostu pyszne! :)



Składniki:
1,5 szklanki płatków owsianych błyskawicznych (ja dałam zwykłe lekko rozdrobnione w młynku)
1/2 szklanki suszonych moreli
1/2 szklanki suszonych daktyli
1/2 szklanki masła orzechowego
1 szklanka migdałów
1/2 szklanki suszonej żurawiny
3/2 szklanki wiórek kokosowych
2 łyżki nasion konopii (pomięłam - dałam 3 łyżki chia- zamiast dwóch jak jest napisane poniżej)
2 łyżki nasion chia
1/2 łyżeczki różowej soli himalajskiej
2 łyżeczki esktraktu z wanilii (pominęłam, bo nie miałam)
3 łyżki syropy klonowego (pominęłam w to miejsce dałam 1 łyżkę miodu)

Piekarnik rozgrzać do temp 180 stopni z fukncją grzania góra dół. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia ułożyć płatki owsianek i wiórki kokosowe, podprażyć w piekarniku na złoty kolor, wyjąć, wystudzić.
Suszone daktyle i morele zalać wrzątkiem tak aby przykrył owoce, zakryć spodkiem, odstawić na 10-15minut, następnie oddcedzić.
Wymoczone owoce wraz z masłem orzechowy, ekstraktem wanilii oraz syropem klonowym umieścić w malakserze, zmiksować na gładką masę.
Do dużej miski wsypać podpieczone płatki i wiórki, posiekane migdały, żurawinę, sól, nasiona konopii oraz chia - wszystko wymieszać. Dodać masę z owoców i masła orzechowego i znów dobrze wymieszać - ja wyrobiłam masę ręką. Na blachę o wymiarach 20x25cm wyłożoną papierem do pieczenia wyłożyć mieszankę i równomiernie docisnąć ją do dna. Wstawić do lodówki aż całość zastygnie. Kroić w dowolne kształty.

piątek, 4 maja 2018

Fit gniazdka bez mleka i cukru w dwóch polewach

Nie oszukujmy się Fit Słodycze jakkolwiek nie były by pyszne to
jednak nie mają startu z normalnymi łakociami pełnymi tłuszczu, cukru i śnieżnobiałej mąki... ;) Niemniej jednak wychodząc na przeciw moim osobistym potrzebom postanowiłam podziałać w tej materii i odchudzić nieco moje ulubione gniazdka z ciasta ptysiowego, którymi zajadałam się jeszcze jako podlotek mieszkając w Drawsku Pomorskim i czerpiąc z dobroci ówczesnej kultowej cukiernii o wdzięcznej nazwie 'Murzunek', która osładzała mi moje dziecięce chwile ciepłymi lodami, najlepszymi drożdżówkami z serem jakie w życiu jadłam, amerykankami, pączkami serwowanymi przez przemiłą starszą Panią 'do rączki zapakowany tylko w papierową serwetkę, żeby nie ubrudzić paluszków no i tytułowymi gniazdkami oczywiście!
Z racji mojego dziecięcia, któremu niekoniecznie jest mi po drodze dawanie tłuszczów trans od wczesnych lat dziecięcych (wiem, że później i tak tego nie uniknę więc ten process staram się jak najmocniej przeciągnąć w czasie) postanowiłam zgłębiść temat ciasta ptysiowego bez margaryny i masała a z... olejem! Wyszło naprawdę super!! W zasadzie to ciacho niczym nie różni się o tego z margaryną więc na 100% zostaje ze mną na dłużej gdy miałam już za sobą sukces z ciastem parzonym na oleju postanowiłam pójść o krok dalej i zrobić do moich gniazdek fit polewy no i tutaj też było miłe zaskoczenie niemniej jednak wszystkim, którzy oczekują, że te polewy będą rzeczywiście 1:1 z tymi pełnymi cukru i tłuszczu to niestety muszę Was rozczarować do białego lukru to im raczej daleko niemniej jednak zachęcam do wypróbowania, bo są naprawdę fajne i całkiem smaczne! :)

Składniki: (na ok.15 sztuk)
1 szklanka mąki pszennej orkiszowej
1/2 szklanki oleju
1 szklanka wody
4 jajka

Wodę i olej zagotować, wsypać mąkę i energicznie mieszać do momentu aż powstanie gładka kula ciasta. Wystudzić. Zmiksować z 4 jajami (dodawać jedno po drugim stale miksując).
Gotowe ciasto przełożyć do rękawa cukierniczego z dość grubą końcówką.
Na blaszce wyłożyć papier do pieczenia i za pomocą rekawa cukierniczego formować gniazdka - jeśli nie dysponujemy odpowiednio dużą końcówką nakładanie ciasta możemy po prostu powtórzuć kręśląc jedno kółko w drugim.
Piec w 200 stopniach ok. 30-35 minut aż gniazdka dobrze wyschną.
Przestudzić na kratce do pieczenia zrobić polewę.

Kokosowa:
2 łyżki pasty kokosowej
2 krople stweii lub inny słodzik
4- 6 łyżek gorącej wody

Wszystkie składniki dobrze wymieszać aż powstanie polewa, posmarować gniazdka.

Migdałowo-kakaowa
3 łyżki masła migdałowego (można dać orzechowe)
2 łyżki wody
1 łyżeczka gorzkiego kakao
1 łyżka melasy karobowej lub innego słodzidła

Masło rozpuścić z wodą na małym ogniu dodać kakao i melasę, energicznie wymieszać polać gniazdka.

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Chlebek gryczano-owsiany

W pieczeniu chlebów jakimś ogromnym
eksprtem nie jestem ale mam za sobą kilka naprawdę udanych prób I mimo, że żaden z upieczonych przeze mnie chlebów nie był na zakwasie to nadal jestem z nich dumna I powoli przygotowuję się do zakwasowego przedsięwzięcia... ;) Jeśli chodzi o dzisiejszą propozycję to jest to niezwykle modny bo bezglutenowy wypiek 100% fit nie dość, że fit to jeszcze obłędnie dobry! Wszyscy, którzy lubią zwięzłe chleby o dość ciężkiej konsystencji w ciemno mogą brać się za pieczenie tego smakołyku a Ci co spoglądają na wszystkie fit przepisy z pewną dozą rezerwy polecam jednak się odważyć I spróbować, bo naprawdę warto! Co prawda wypiek do ekspresowych nie należy, bo z gryką trzeba pobawić się dwa dni to niemniej jednak warto, bo jak już ta odleżakuje swoje to naprawdę czyni cuda I staje się przepyszną bazą do chlebka... :) Przepis to kolejna pozycja z książki 'Jedz Pysznie z niskim IG' Magdaleny Makarowskiej, która pochłonęła mnie doszczętnie! Codziennie weruje strony tej książki I szukam inspiracji do mojej kuchni a że przepisów jest ponad 200 to mam w czym wybierać... :) I jeszcze mała ciekawostka - przez bardzo długi czas sceptycznie podchodziłam do takich różnych fit nowinek niemniej jednak troche z przymusu a troche z ciekawości te fit przepisy naprawdę mnie wciągęły I połknęłam przysłowiowego Fit bakcyla!


Składniki: na podłużną blaszkę o wymiarach jeśli użyjemy dłuższej chlebek będzie niższy)
2 szklanki kaszy gryczanej niepalonej
5 łyżek płatków owsianych
1 łyżka suszonej cebuli (ja nie miałam pominęłam)
1 łyżka suszonych ziół prowansalskich
2 łyżki nasion konopii lub słonecznika (dałam słonecznik)
2 łyżki pestek dyni
2 łyżki sezamu czarnego lub białego (ja dała łyżkę sezamu białego I łyżkę czarnuszki)
2 łyżki oliwy (u mnie olej rzepakowy)
1 łyżeczka soli himalajskiej (u mnie zwykła)
2 łyżki orzechów włoskich (pominęłam)


Kaszę wypłukać i zalać wodą tak, żeby zakryć ją całkowicie. Odstawić na noc na blat kuchenny (tak aby temp. była pokojowa). Nazajutrz (popołudniem) odlać gęstą kleistą wodę I dolać świeżej znów tak aby przykryła całą kaszę, odstawić na kolejną noc. Po całej nocy i całym dniu odlać gęsty śluz i zmiksować kaszę przy pomocy malaksera lub innego rozdrabniacza, powstanie puszysta masa, przełożyć ją do miski wymieszać z pozostałymi składnikami, przełożyć do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia.
Wstawić do rozgrzanego do 170 stopni piekarnika na 60 minut.
Upieczony chlebek wyjąć z blaszki, ostudzić. Gdy chleb zupełnie wystygnie można go kroić.

piątek, 20 kwietnia 2018

Fit ciasteczka jak Pieguski/Kruszynki

Ci co śledzą mój Instagram wiedzą, że
zaopatrzyłam się ostatnio w książkę Kingi Paruzel 'Fit Słodkości' no i nie jest również tajemnicą, że jestem ogromną fanką Kingi z powodu jej normalności i autentyczności w tym prze kolorowanym wirtualnym świecie nie tylko z tego powodu ją cenię doceniam ją głównie z powodu świetnych przepisów, które jak dotąd wszystkie były przepyszne, proste i sprawiające duże frajdy podczas przygotowania. Wracając do książki - jest to naprawdę skarbnica mnóstwa wspaniałych przepisów na dobrze znane wszystkim słodkości tylko w wersji Fit. Nie ma co się oszukiwać Fit Słodkości charakteryzują się jedynie tym, że brak w nich masła, białego cukru i innych dość mocno kontrowersyjnych produktów, na których cały świat cukierniczy stoi, jeśli ktoś liczy, że słodycze z książki Kingi nie tuczą to niestety je również trzeba jeść w zdroworozsądkowych ilościach... ;) Przechodząc do meritum - ciasteczka, na które przepis znajdziecie poniżej to drugi przepis, który zrobiłam z książki Fit Słodkości i jak przy pierwszym smak był wspaniały jednak konsystencja muffinek dla mnie pozostawiała wiele do życzenia tak te ciastka to jak się zwykło mawiać PETARDA! Są obłędnie pyszne, aromatyczne no i można je chrupać z mniejszym wyrzutem sumienia niż kruszynki z Biedronki, które z moim M. darzymy ogromnym uczuciem! Do przepisu z pewnością wrócę jeszcze nie raz, bo jest po prostu fantastyczny i tym razem postaram się trzymać ściśle podanych składników :) Jedyne co na przyszłość bym zmieniła to redukcja słodzidła na mniejszą ilość, bo po prostu jak dla mnie wyszło trochę za słodko (dla mnie za słodko?! Możecie sobie to wyobrzić? :D)


Składniki: (na około 15 sztuk)
1 i 3/4 szklanki mąki owsianej ( u mnie płatki owsiane zmielone na mąkę)
3/4 szklanki cukru trzcinowego (następnym razem dam 1/3 bo naprawdę wyszły mega słodkie!) edit: po kolejnym pieczniu śmiało mogę Wam polecić zamianę cukru na ksylitol wyszło naprawdę słodko i pysznie!
1 łyżka mielonego siemienia lnianego
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
1/4 szklanki mleka sojowego (ja dałam migdałowe, bo innego nie miałam)
1/3 szklanki oleju rzepakowego
szczypta soli


Do miski przesiać mąkę owsianą, sól i sode.
W drugiej misce wymieszać siemię i mleko sojowe, dodać cukier i olej mieszać ok. 1 minutę (ja ubijałam mikserem, bo zamiast siemienia dałam po prostu jajko wtedy też można pominąć mleko roślinne, bo dajemy je ze względu na to aby siemię 'zżelowało jak biało jaja kurzego).
Mokre składniki oraz posiekaną gorzką czekoladę dodać do suchych składników, całość wymieszać dokładnie łyżką.
Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia łyżeczką do herbaty nakładać porcję ciasta w odstępach ok. 1,5cm.

Moje uwagi:
1. jeśli nie lubicie zbyt słodkich ciastek tak jak pisałam wcześniej zredukujcie cukier, możecie również posłodzić erytrolem, cukrem kokosowym, syropem z agawy lub daktyli.
2. siemię wraz mlekiem sojowym można zastąpić 1 średnim jajkiem
3. jeśli lubicie waniliowy aromat w ciasteczkach koniecznie dodajcie kroplę esencji waniliowej wtedy wyjdą naprawdę przepyszne!

wtorek, 10 kwietnia 2018

Zupa krem z pieczonych warzyw i żółtego grochu

Co to macierzyństwo robi z człowieka... słodycze
są dla mnie za słodkie, polubiłam zupy kremy a sen dłuższy niż trzy godziny wydaje mi się czymś abstrakcyjnym I może nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że wcale mi to nie przeszkadza :) Dzisiaj będzie o kolejnej zupie krem, którą poczyniłam dla swoich chłopaków. Skąd przepis? Będąc na mini urlopie na moim kochanym Górnym Śląsku u jeszcze bardziej Kochanej przyszywanej rodzinki buszując w książkach Agnieszki napatoczył się mi przepis na tytułową zupę czytając składniki I sposób przygotowania stwierdziłam, że może być całkiem ciekawie no I postanowiłam sprawdzić go w swojej własnej kuchni :) Intuicja mnie nie zawiodła krem wyszedł bardzo dobry zupełnie inny od wszystkich, które do tej pory robiłam w swojej kuchni. Wszyscy, którzy lubią nowości I lubią zupy kremy koniecznie muszą spróbować tego przepisu :)


Składniki: (na 4-6 porcji)
10 dag łuskanego grochu
1l wody
1 średniej wielkości korzeń selera
1 duża pietruszka
1 duża marchew
1 ząbek czosnku
1/2 pęczka natki pietruszki
4 łyżki oliwy
1 łyżeczka gruboziarnistej musztardy
sól, pieprz, gałka muszkatłowa, oregano do smaku


Groch ugotować w 1 l wody.
Pietruszkę, seler I marchew umyć, obrać I pokroić w grubą kostkę. Lekko skropić oliwą i oprószyć pieprzem. Wraz z ząbkiem czosnku w łupince ułożyć na blaszce  wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec 30-40 minut az warzywa się lekko zrumienią.
Przestudzić. Czosnek obrać. Warzywa i czosnek dodać do grochu, całość zmiksować.
Doprawić musztardą I przyprawami.


Nałożyć do talerzy, posypać natką pietruszki.

środa, 28 marca 2018

Pulpeciki z mięsa z rosołu

Odkąd zostałam pełnoetatową Matką Polką
namiętnie i wydawało by się, że bez przerwy w mojej kuchni gotuję gar rosołu nie żeby mój potomek żywił się wyłącznie rosołem o co to nie! Ale tak się składa, że mam teraz w domu prawdziwego konesera zup wszelakich od kremów, które lubi po tatusiu po każdą inną zupę, którą ugotuje mu rodzicielka... :) I jak z zupami nie ma problem, bo zjadamy je razem z nim bardzo chętnie tak mięso, które zostaje nam z rosołu już niekoniecznie znajduje w naszym domu amatorów a szkoda, bo wiadomo jak to matka to z czego gotuję teraz rosół nie jest przypadkowe wybieram albo swojskiego kogutka, który jeszcze kilka godzin wcześniej dumnie przechadzał się po polu lub kurczaka z wolnego chowu bez GMO z Lidla, w którym rozlubowałam się przeogromnie, bo jest naprawdę smaczny! :) No to żeby nie marnować mięsiwa zaczęłam przeczesywać internet czy aby na pewno ktoś nie zrobił z niego jakiegoś smacznego pożytku iiiii... oczywiście, że tak! Na stronie Przyślij Przepis Pani Monika publikuje przepis idealny! Przepis tak dobry, że nawet wróg numer jeden gotowanego mielonego mięsa mój M. zachwycił się do tego stopnia, że powiedział :pyszne! Z czego to jest? A ja z szelmowskim uśmiechem powiedziałam, że nie powiem po czym po chwili oczywiście musiałam mu powiedzieć, bo zaczął podejrzewać obecność wątróbki oraz żołądków drobiowych! :) Pulpeciki są delikatne, puchate no po prostu fantastyczne! Zróbcie koniecznie, bo przypadną do gustu zarówno tym najmłodszym jak i starszym domownikom! :)


Składniki: (na około 21 sztuk)
30 dag mięsa ugotowanego z rosołu (u mnie kura I indyk)
1 kajzerka + mleko lub woda do namoczenia
1 jajko
1 mała cebula + ja dałam cebulkę, która gotowała się w rosole
1 mały ząbek czosnku
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
3 łyżki kwaśnej śmietany 18%
250-300ml rosołu
1 łyżka mąki
1 szklanka zimnej wody
sól, pieprz, cukier do smaku
olej do smażenia


Mięso, namoczoną bułkę, czosnek i cebulę przepuścić przez maszynkę na drobnych oczkach.
Dodać żółtko, natkę pietruszki, sól i pieprz do smaku. Białko ubić na sztywno delikatnie wmieszać w masę. Z masy formować pulpeciki rozmiaru orzecha włoskiego, obtaczać w mace I smażyć na złocisto na odrobinie oleju.
Podsmażone pulpeciki zalać rosołem do 2/3 wysokości pulpetów, gotować 15 minut na średnim ogniu. Po tym czasie w miseczce wymieszać śmietanę, wodę oraz mąkę następnie do zawiesiny dodać kilka łyżek gorącego rosołu. Ogień skręcić na minimum ostrożnie wlać śmietankę, wymieszać doprowadzić do wrzenia, dodać 2 czubate łyżki koperku, wymieszać ewentualnie ponownie doprawić do smaku.
Podawać z ulubionymi dodatkami u mnie kasza orkiszowa i buraczki.

piątek, 23 marca 2018

Mazurek śmietankowo-porzeczkowy

Ostatnimi laty mam 'fazę' na czarna porzeczkę po prostu rozkochałam się w jej cudowanie kwaśnym smaku, którego nie można pomylić z żadnym innym smakiem! Jak dobrze wiecie moje świąteczne propozycje dla Was to co roku przedstawienie nowości z lat ubiegłych (praktycznie nigdy nie robię przepisów świątecznych przed świętami na bloga - nie lubię, nie mam czasu i najzwyczajniej w świecie jak coś robię do jedzenia po to aby świętować  trzy tygodnie przed świętami tylko stricte na święta! Koniec kropka.) Tego mazurka stworzyłam rok temu na Wielkanoc 2017 wyszedł przepyszny! Oczywiście przepyszny dla tych, którzy lubią słodkości, lubią smak mleka w proszku i lubią czarną porzeczkę... ;) w innym razie przepis nie przypadnie Wam do gustu... ;) 

Składniki: (standardowa blacha 34x38cm)

Ciasto kruche:
2 szklanki mąki
3 żółtka
1 szklanka śmietany
25dag masła lub margaryny
1/2 szklanki cukru pudru
1 łyżeczka proszku do pieczenia 
1 łyżka cukru waniliowego

Mąkę, kakao oraz proszek przesiać.
Dodać żółtka, śmietanę, masło oraz cukier (ewentualnie odrobinę więcej mąki jeśli ciasto będzie zbyt lepkie). Uformować kulę, zawinąć w folię, wstawić do lodówki na 30 minut). Po tym czasie rozwałkować na grubość 1-1,5 cm, podnosząc brzegi na 2-3 cm ułożyć na posmarowanej tłuszczem blaszce (u mnie na papierze do pieczenia).
Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika.
Jeszcze gorące ciasto posmarować grubą warstwą dżemu porzeczkowego - dobrze schłodzić.


Masa:
1/2 szklanki mleka
1/2 szklanki cukru
1/2 kostki masła lub margaryny
2 szklanki mleka w proszku

Mleko, cukier i masło gotować na małym ogniu do momentu aż cukier się rozpuści.
Odstawić z ognia, dodać przesiane przez sito mleko w proszku - ja to robię stopniowo torszkę przesieję, wymieszać do ładnego połączenia i tak krok po kroku aż mleko się skończy a masa będzie gładka.
Masę wyłożyć na dżem porzeczkowy, udekorować wg uznania.

Dodatkowo
słoik dżemu z czarnej porzeczki
czekolada, bakalie do dekoracji - tutaj jest dowolność

wtorek, 20 marca 2018

Śląska sałatka warstwowa (sałatka z kurczakiem i pieczarkami)

Nie wiem jak Wy ale ja mam tak, że jeśli jakiś przepis otrzymam od kogoś kogo znam lepiej już gorzej to już zawsze przy przygotowywaniu potrawy z tej receptury myślę sobie o tym właśnie od kogo i w jakich okolicznościach przyszło mi ją jeść po raz pierwszy :) Tak też jest z sałatką, na którą przepis poniżej. Śląska Sałatka Warstwowa to raczej tytuł roboczy nadany przeze mnie z potrzeby zatytułowania wpisu. Historia tego przepisu ma już blisko 15 lat! (Sama się zdziwiłam, że aż tyle!!) wtedy to jako młoda nastoletnia dziewucha każde możliwe wolne spędzałam na Śląsku (tak tak nie pomyliłam się na Śląsku a ściślej rzecz ujmując Górnym Śląsku) jako, że mieszkając na Pomorzu jod i świeże powietrze miałam na co dzień to aby 'złapać' równowagę swoje wakacje lubiłam spędzać w zupełnie skrajnym do tego co otaczało mnie przez cały rok otoczeniu ;) Wracając do sałatki to miałam okazję jej skosztować podczas ferii zimowych, gdy uraczyła mnie ją Monika - siostra Tomka, córka Pani Halinki - tej od Tego Pysznego Ciasta Klik!. Nie pamiętam już dokładnie czy sałatkę robiła Monia czy jej mama ale to naprawdę nieważne! Ważne, że przepis skrzętnie zachowałam i przy okazji ostatnich Świąt Wielkanocnych 2017 przygotowałam ją na biesiadowanie u Babci Kazi - wyszła tak samo dobra jak ta, którą jadłam kilkanaście lat temu na Śląsku :) Jeśli szukacie nowego pomysłu na świąteczną sałatkę to z czystym sercem polecam właśnie ją, bo jest naprawdę pyszna! :) 

Składniki:
50dag piersi z kurczaka
30 dag cebuli czerwonej
10 jajek
2 słoiki pieczarek marynowanych (małych lub jeden duży)
1 słoik ogórków konserwowych
1 słoik majonezu (400ml)
sól, vegeta, pieprz do smaku

Mięso posolić, dodać trochę vegety, pieprzu, poddusić 10 minut, podlać trochę wodą, ostudzić. Pokroić w kostkę.
Cebulę pokroić w cieniutkie piórka.
Cebulę i ogórki pokroić w cienkie plasterki.
Jajka pokroić w kostkę.

Układać warstwami:

1) jajka - posolić
2) odciśniętę z nadmiaru soku ogórki
3) kurczak
4) cebula
5) odciśnięte z nadmiaru zalewy pieczarki
6) majonez (majonez najlepiej rozsmarować dopiero przed podaniem na stół).

Aby podnieść walory estetyczne sałatki można ją posypać szczypiorkiem lub natką piteruszki.

Uwaga - ja oczywiście w pośpiechu wszystko pokroiłam w plasterki i też wyszło pysznie. to w jaki kształt pokroicie składniki zależy od Was ;)

piątek, 16 marca 2018

Najszybszy sernik na zimno jak chatka puchatka

Dzisiaj historia jak to pączki serowe zmieniły się
w szybki sernik na zimno smakujący niczym chatka puchatka – czary? Nie zwykłe lenistwo! Końcem karnawały ambitnie postanowiłam usmażyć serowe pączki, które chodziły za mną od dłuższego czasu. Chęć ich usmażenia była tak ogromna, że nawet zaopatrzyłam się już w solidny kawałek swojeskiego sera, który za sprawą mojego najlepszego przyjaciela w kuchni Bosch  MSM 67170 stał się twarogiem trzykrotnie mielonym o smaku twarogu a nie jak to jest zazwyczaj z serami z wiaderka o smaku śmietany... Wracając do głównego wątku smażenia pączków - macierzyńska rzeczywistość zmieniła moje plany bardzo szybko i z pączkowych planów został tylko ser, który nie mógł już dłużej czekać i wołał z otchłani lodówki – zużyj mnie! Dużo się nie zastanawiając wymyśliłam, że zrobię z niego najprostszy sernik na zimno w wersji ekspres – smak chatki puchatka wyszedł zupełnie przypadkiem... J

Składniki: (małe naczynie o wymiarach 20cm x 15cm)
500g sera białego zmielonego
1 galaretka pomarańczowa
1 duże opakowanie herbatników
50g gorzkiej czekolady + 3-4 łyżki wody

Naczynie wyłożyć herbatnikami.
Galaretkę rozpuścić w ½ szklanki gorącej wody. Ser zmiksować na puszystą masę pod koniec miksowania gdy ser będzie wystarczająco napowietrzony stale miksując wolną stróżką wlać lekko przestudzoną galaretkę , zmiksować na gładko.
Wylać na wyłożone herbatnikami dno naczynia.
Masę serową przykryć kolejną warstwą herbatników.
W rondelku rozpuścić czekoladę z wodą, gdy czekolada będzie zbyt gęsta rozrzedzić dorobiną wody.

Herbatniki posmarować polewą czekoladową. Całość wstawić do lodówki na kilka godzin a najlepiej na całą noc.

Printfriendly