piątek, 6 października 2017

Wafle cytrynowe z bakaliami

Przepis na te wafle znalazłam na stronie Smaki na Talerzu od razu wpadł mi w oko kolorowym
zdjęciem, a że wafle lubię bardzo to przy najbliższej okazji czyt. niedzielna kawka postanowiłam go wypróbować i nie żałuję, bo jest naprawdę świetny! Nie dość, że cieszy oko to jeszcze jest bardzo dobry a fakt, że cukru w nim tyle co w składzie galaretki czyni go całkiem przyjaznym (oczywiście nie biorąc pod uwagę margaryny... :) ). Dla tych co nie boją się tłuszczów trans oraz cukru zapraszam po przepis! :)

Składniki:
4 wafle tortowe
powidło śliwkowe do posmarowania dwóch wafli
200g mleka w proszku (pełnego)
1 kostka margaryny/masła 
1 szklanka wody + galaretka cytrynowa
1 szklanka wody + galaretka agrestowa
1,5 szklanki bakalii (u mnie suszona żurawina, morele, daktyle, migdały, orzechy laskowe, kandyzowana skórka pomarańczy, rodzynki)

Galaretkę agrestową rozpuścić w szklance wody, wylać do płaskiego pojemnika, pozostawić do wystygnięcia. 
Galaretkę cytrynową rozpuścić w gorącej wodzie następnie rozpuścić w niej margarynę aby było prościej gdy dodamy margarynę można lekko podgrzać aby margaryna się łatwiej rozpuściła trzeba jednak pilnować by nie zagotować galaretki, bo wtedy nie stężeje.
Do rozpuszczonej w galaretce margaryny stopniowo dodawać mleko w proszku, wymieszać do momentu uzyskania aksamitnej masy, przestudzić. Dodać posiekane bakalie oraz pokroją w kostkę galaretkę, wymieszać. 
Na pierwszy wafel rozsmarować bardzo cienką warstwę powidła, przykryć drugim waflem.
Na kolejny wafel wyłożyć mocno tężejącą masę cytrynową, przykryć kolejnym waflem. Posmarować cienko powidłem. Przykryć kolejnym waflem, zawinąć w folię i lekko obciążyć. Odstawić w chłodne miejsce na kilka godzin, najlepiej na całą noc. Pokroić w kwadraty zajadać z uśmiechem ;)

środa, 4 października 2017

Sałatka z buraczków i ogórków kiszonych

Buraczki w mojej kuchni goszczą od zawsze. Pochodzę z rodziny, w której buraczki trzymały się mocno! :) Zupa z buraczkami, jarzynka na ciepło, buraczki z cebulką i jabłkiem, chłodnik z botwinką i wiele innych. Po prostu jestem z buraczanej rodziny co poradzić, taki los... ;) Dzisiaj kolejna buraczkowa propozycja, której co prawda nie wyniosłam z domu a stworzyłam we własnej głowie podczas improwizacji na temat warzywnego dodatku do obiadu. Dzień przed moim kulinarnym odkryciem odwiedziłam z M. Kaufland gdzie zaopatrzyłam się w słoik sałatki z buraczków, która swoim niezbyt skomplikowanym składem zachęcała do wykorzystania w kuchni. Gdy nazajutrz podjęłam wyzwanie godne kulinarnego mistrza i przygotowałam zrazy z karkówki z sosem przygotowanym od A do Z przeze mnie stanęło przede mną kolejne wyzwania w postaci przygotowania niebanalnych buraczków, no bo przecież do tak zacnego dania nie podam sałatki wprost ze słoika! :) Tak powstała dzisiejsza propozycja bardzo smaczna, bardzo prosta, po prostu idealna! :)


Składniki:

1 słoik sałatki z buraczków (700ml w składzie były buraki, por, marchew, zalewa octowa) - tak naprawdę od nas zależy jaką formę buraków w tym miejscu użyjemy, mogą być same buraczki buraczki z papryką itd. 

1 mała cebulka
4-5 średnich ogórków kiszonych
1 czubata łyżka majonezu
sól, pieprz, cukier do smaku

Buraczki odcedzić z zalewy, cebulę drobno posiekać, ogórki zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Całość wymieszać z majonezem. Dodać przyprawy do smaku.

Ot cała filozofia... ;)

poniedziałek, 2 października 2017

Domowy chleb łyżką mieszany (najprostszy, najlepszy)

Przepis na ten chleb odkryłam zupełnie
przypadkiem gdy zostałam postawiona pod ścianą gdy w mojej szafce na pieczywo zastałam pustkę a do sklepu nie miałam się jak wybrać. Długo się nie zastanawiając wklepałam w internetową otchłań hasło chleb domowy i voila! Najlepszy przepis na pyszny chleb jaki dotąd robiłam. Co najważniejsze nakład pracy znikomy a efekt genialny, prawdziwy, pyszny chleb, który oszukał czujne oko i kubki smakowe mojego teścia, który myślał, że to chleb ze sklepu... :) Więcej rekomendacji pisać nie będę, bo szkoda czasu lepiej bierzcie się do roboty i upieczcie ten chlebek, sami się przekonacie, że to naprawdę HIT!


Składniki:

500g mąki pszennej (u mnie pszenna chlebowa BIO z Lidla - sprawdziła się genialnie, w planie mam wypróbować jeszcze wymieszane pół na pół z żytnią)
14g suchych drożdży (2 torebeczki)
2 łyżeczki cukru
2 płaskie łyżeczki soli
4 łyżki płatków owsianych (lub 2 otrębów i 2 płatków)
2 szklanki ciepłej wody
1 łyżeczka czarnuszki (lub innych przypraw)


W ciepłej wodzie rozpuścić drożdże.
W misce wymieszać wszystkie suche składniki, wlać rozpuszczone drożdże, wymieszać łyżką aż powstanie jednolite ciasto.
Odstawić na 30 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia po tym czasie ponownie wymieszać, przełożyć do natłuszczonej i wysypanej kaszą manną blaszki keksowej. Odstawić na kolejne 3-40minut do wyrośnięcia.
Wstawić do nagrzanego do 200 stopni pieca na 60 minut.
Wystudzić, zajadać! :)


WSKAZÓWKA: Przyprawy jakie dodamy to nasza indywidualna kwestia, ja przy następnym razie pokuszę się o dodanie ulubionych nasion - zobaczymy co z tego wyjdzie efektem podzielę się z Wami na moim fejsbukowym profilu :)


Przepis zaczerpnięty stąd.

piątek, 29 września 2017

Ciasto Duma Teściowej

Obecny tydzień, który chyli się ku końcowi i dobrze, bo patrząc na niego z perspektywy świeżoupieczonego rodzica był dość wyczerpujący i mimo, że wiem, że w słowniku rodzica weekend nie występuje to jakoś lżej mi na duszy, że nadszedł upragniony piątek. Przy tak intensywnym tygodniu aż dziw bierze, że udało mi się wyrobić z blogowym postanowieniem i rzutem na taśmę napisać przepis na słodki piątek! Dzisiejszą gwiazdą jest przepyszne warstwowe ciasto, które dostało ode mnie miano jednego z moich ulubionych a musicie wiedzieć, że ciasta z masą kręcą mnie najmniej. Jednak ten placek to zupełnie inny wymiar placków z kremem! Jest delikatny, nie zapycha, nie zamula po prostu idealny. Swoją nazwę wziął po prostu od tego, że mam go od swojej teściowej i stwierdzam wszem i wobec,  że naprawdę jest jej dumą! Musicie wiedzieć, że moja teściowa jest dla mnie mistrzynią przekładanych placków z kremem jednakże tym skradła moje serca doszczętnie! :) Jeśli jesteście ciekawi czym się tak bardzo zachwycam po prostu musicie sami spróbować przygotować to ciacho! Jest naprawdę warte każdej minuty spędzonej w kuchni na jego przygotowanie! PYSZOTA! :)

Składniki:

Biszkopt z ulubionego przepisu (u mnie niezmiennie ten)

Masa Budyniowa:
2szkl. mleka
1/2szkl. cukru
1 łyżeczka masła
3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżka mąki pszennej
2 opak. cukru wanil.
1 kostka margaryny


Masa Krówkowa:
1 puszka gotowej masy kajmakowej

Masa Śmietanowa:
3 śnieżki
1 pełna szklanka mleka
3 łyżeczki żelatyny + 1/2 szklanki wody do rozpuszczenia

Dodatkowo:
prażone migdały
1 duże opakowanie herbatników kakaowych

Przygotować masę budyniową:
1szkl. mleka zagotować z cukrem i cukrem waniliowym oraz 1 łyżeczką masła.
Do szklanki zimnego mleka dodać mąkę ziemniaczaną i pszenną, wymieszać. Wlać do gotującego się mleka. Zagotować, stale mieszając by budyń się nie przypalił. Przestudzić.
1 kostkę margaryny utrzeć na puch , stale ucierając stopniowo dodawać masę budyniową, utrzeć na gładką masę.


Na upieczony biszkopt wyłożyć masę budyniową, przykryć warstwą herbatników. 
Na herbatniki rozsmarować masę kajmakową, przykryć drugą warstwą herbatników.
Śnieżki ubić w 1 pełnej szklance mleka na sztywno, następnie dodać do niej rozpuszczoną w 1/2 szklanki gorącej wody żelatynę, całość wymieszać. Wyłożyć na herbatniki.
Płatki migdałowe podprażyć na patelni, wyłożyć na warstwę śmietany. Całość schłodzić.
Ciacho smakuje obłędnie!

środa, 27 września 2017

Schab suszony cioci Broni

Ciocia Bronia to moja przyszywana cioteczka z wyboru, która jest naprawdę moją bratnią duszą. Gdy kilka miesięcy temu przyjechała do mnie w spiekocie lipcowego słońca aby pomóc mi wdrożyć się w matczyne obowiązki prócz rodzicielsko-pielęgniarskich patentów podzieliła się ze mną kilkoma naprawdę wspaniałymi przepisami wśród nich znalazł się również tytułowy schab suszony w pończosze, o którym gdzieś tam już się spotkałam niemniej jednak zawsze wydawało mi się, że jest przy nim dużo roboty i zachodu Broncia uzmysłowiła mi, że przygotowanie tej wędliny to naprawdę bułka z masłem! Aż dziw bierze, że tak łatwo jest zrobić wędlinę dojrzewającą w domowym zaciszu! Schab smakuje wspaniale jedyne o czym trzeba pamiętać to by kroić go naprawdę w cieniutkie niczym firaneczki plastry, bo wtedy smakuje najlepiej! :)

Składniki:
1kg schabu
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki soli gruboziarnistej
1/2 łyżeczki ostrej papryki
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka majeranku
4 pokruszone liście laurowe
4 kulki ziela angielskiego
8-10 ziarenek pieprzu
1 łyżeczka suszonej pietruszki

Schab umyć, osuszyć, oczyścić z tłustych błonek, natrzeć cukrem, zamknąć w szczelnym pojemniku i odstawić do lodówki na 24h.
Po tym czasie schab umyć pod wodą, osuszyć, natrzeć solą, ponownie zamknąć w szczelnym pojemniku i odstawić do lodówki na kolejne 24h. Po tym czasie umyć pod wodą i osuszyć.
W moździerzu rozetrzeć wszystkie przyprawy oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Mieszankę przypraw wetrzeć starannie w mięso. Natarte mięso zamknąć w szczelnym pojemniku i pozostawić na kolejne 24 godziny. Po tym czasie mięso włożyć do zwykłej pończochy, zawiązać i powiesić w przewiewnym miejscu na 6-7 dni, po tym czasie wyjąć schab z pończochy i przełożyć do szczelnego pojemnika, przechowywać w lodówce.

poniedziałek, 25 września 2017

Pasta z tuńczyka i awokado

Wraz z Fit Poniedziałkiem przychodzę do Was z przepisem na pyszną pastę z awokado - sama nie wierzę. że to piszę pyszna pasta z awokado... Dotychczas moja przygoda z awokado  kończyła się fiaskiem byłam święcie przekonana, że już nigdy nie będzie mi z tym owocem do momentu aż otrzymałam przepis na ciekawą pastę na kanapki właśnie z awokado pomyślałam, że dam mu tym przepisem ostatnią szansę. Awokado się chyba przestraszyło, bo rzeczywiście wyszło pysznie! Tylko trzy składniki a smak nieziemski! Poza smakiem moc witamin i pomysł na fit smarowidło do chleba jak dla mnie po prostu pasta idealna!

Składniki:
1 dojrzałe awokado
1/3 kostki sera typu feta (Favita z Mlekowity)
1 puszka tuńczyka w oleju 
świeżo mielony pieprz

Awokado rozgnieść widelcem z serem oraz odsączonym tuńczykiem, całość wymieszać, doprawić pieprzem. Zjadać na chrupiących tostach z żytniego chleba na zakwasie w towarzystwie pomidora :)

poniedziałek, 18 września 2017

Jak gotować z małymi dziećmi i nie zwariować

Dzisiaj mimo Fit Poniedziałku gościnny wpis jak dla mnie najlepszej Matki Polki jaką znam! Ala to moja przyjaciółka z czasów studiów gdzie patrząc na jej podejście do życia nikomu nawet nie przeszło przez myśl, że zostanie topową matką polką rocznika '89! ;) Ala od niedawna prowadzi bloga Praktyczny Dom, Praktyczne Biuro gdzie sprzedaje swoje patenty jak być doskonałą matką i nie zwariować a jest w tym zdecydowanie ekspertem, bo poza trójką uroczych dzieci ogrania męża, dom i pracę na kilku płaszczyznach jednocześnie, po prostu kobieta petarda! Dosyć wstępu czas na znakomity wpis jak to mawiają bloggerzy Lifestyle'owy o tym jak gotować z małymi dziećmi i nie zwariować :) Zapraszam do lektury! <3

Witam wszystkich czytelników najznakomitszego bloga o gotowaniu, jaki przyszło mi odwiedzić  
Nie śmiałabym się nawet równać z mistrzem gotowania, dlatego nie będzie tu żadnej tajemnej receptury, która podbije Wasze kubki smakowe. Zamierzam za to podzielić się kilkoma złotymi radami JAK GOTOWAĆ. A dokładniej JAK GOTOWAC PRZY DZIECIACH. Bo co z tego, że mamy wspaniały przepis, skoro Bąble skutecznie uniemożliwiają chociażby odmierzenie dwóch szklanek mąki… 

Jako Matka Polka trójki małych dzieci wiem, że gotowanie przy dzieciach to nie lada wyzwanie. „Mamo, pić!”, „Ona mi zabrała!”, „Gdzie moja małpka?” Szukasz małpki - z garnka kipi. Szykujesz picie – przypala się. Może lepiej pizza na telefon…? A może zabrać się za gotowanie gdy Bąbel zaśnie?
Nie, nie, nie. Nie chodzimy na łatwiznę. Wszystko jest możliwe w Praktycznym Domu. Oto kilka sprawdzonych sposobów:


Noworodek/niemowlę. 

Moje dzieciaki w okresie niemowlęcym najwięcej spały… w kuchni  Czyż może być przyjemniejszy dźwięk do spokojnego zasypiania niż szumiący nad głową okap…? Maluch do wózka, wózek do kuchni, okap na całego, do tego ukochany kocyk i smok do dzioba. Maluch chrapie, a Mama spokojna, bo ma dziecko na oku i spokojnie może gotować. Polecam!


Bawiące się niemowlę/małe dziecko. 

Kto powiedział, że dziecko może się bawić jedynie w pokoju? Moje regularnie tarzały się po podłodze w wejściu do kuchni  Bąbel na matę/ miękką kołdrę/ krzesełko ze stoliczkiem, zabawki pod ręką, a Mama gotuje obok. 


Młodsza córcia gotuje z mamą (zdjęcie archiwalne)

Małe dziecko. 

Tu już pełne pole do popisu, bo i możliwości dużo. Początkowo poniższe zabawy miały miejsce na małym stoliczku, przy małym krzesełku, postawionym (a jak!) na samym środku kuchni, z czasem Bąble przeniosły się na duży kuchenny stół, a ja zyskałam dodatkowy metr kwadratowy przestrzeni do ganiania z solą, pieprzem czy papryką…:


  • Kącik plastyczny/manualny Mama gotuje, a Bąbel przy stoliczku obok rysuje/ maluje farbami/ wycina z gazet/ przykleja zebrane na spacerze liście/ lepi z ciastoliny/ buduje z piasku kinetycznego. Narzucamy odpowiedni temat, pół godzinki nasze!
Mama gotuje, a Dziewczyny malują. Starsza z farbami, Młodsza z matą wodną – zabawa na całego, a sprzątania prawie wcale!

  • Ryż (lub kasza jęczmienna – tańsza :P) Kupujesz kilogram ryżu/kaszy, układasz na stoliku łyżeczki, garnuszki, talerzyki, miseczki a Bąbel przesypuje, nakłada, rozdziela, bawi się w gotowanie. I Ty również 
  • Wspólne gotowanie.To wersja hard-core, ale satysfakcja Bąbla gwarantowana. Pozwalasz Bąblowi sobie pomóc. Pomoc oczywiście polega na trzykrotnym wydłużeniu czasu przygotowania posiłku i trzykrotnie większym bałaganie, ale przynajmniej Bąbel ma zajęcie. Moje dziewczyny regularnie myją w zlewie warzywa na zupę, odmierzają łyżeczki przypraw czy szklanki mąki, mieszają, przyprawiają mięso, czy wybierają w jakiej kolejności należy obrać ziemniaki. Najpiękniejsza jest ta duma, kiedy serwują tacie zrobiony przez siebie obiad… 
  • Starsza pomaga w przygotowaniu obiadu.
  • Małe co nieco… Dać dzieciom paczkę chrupek/paluszków/cukierków i ugotować obiad to chyba dość znany patent. Tylko co nam po tym, skoro dzieci najedzą się głupot i misternie upichconego obiadu już nie tkną. Jeśli już mam czymś zając Bąblowe buźki, stawiam na ryż lub pszenicę preparowaną. Ciężko się tym najeść, ale sam proces pochłaniania tych małych, niezbyt kalorycznych ziarenek na jakiś czas zajmie Bąble…
  • „Jaka to melodia?” – teleturniej przy garach. Zaczynasz nucić jakąś piosenkę – dobrze znaną Bąblowi – i czekasz aż „załapie” co to za utwór. U nas sprawdzało się rewelacyjnie już w wieku 1,5 roku!!!
  • Zmywarka. Jeśli akurat masz niedawno zmyte naczynia, daj Bąblowi zadanie specjalne – posegregować sztućce. Wyciągnij wcześniej z koszyczka wszystkie noże i inne niebezpiecznie elementy, koszyczek na stół, Bąbel na krzesło i do roboty! Zanim Bąbel dzielnie opróżni koszyczek, Ty zdążysz przygotować zupę 
Dziewczyny w ferworze segregowania sztućców

  • Porządki w kuchni. Nie wiem jak Wasze Bąble, ale moje Dziewczyny od małego rwą się do miotły i gąbek… Dlatego często z tego korzystam, również przy gotowaniu. Bąble dostają w rękę gąbki do mycia naczyń i szorują te nasze kuchenne szafeczki zamaszystymi ruchami. Chwilę później w ruch idzie miotła, zmiotka i szufelka – zabawa na całego, a drugie danie prawie gotowe!
Jeśli spodobały Wam się pomysły podrzucone przez Alę zapraszam do niej na bloga -> Praktyczny Dom, Praktyczne Biuro  <- po więcej rodzicielskich patentów. Zapraszam również do dzielenia się swoimi patentami w komentarzach :) Pozdrawiam!




czwartek, 14 września 2017

Domowy sos słodko-kwaśny

Dziecko śpi - matka pisze :) Ze względu na fejsbukowe poruszenie z prędkością światła dzielę się z Wami przepisem na przepyszny sos słodko-kwaśny bez zbędnych składników, ulepszaczy i innych nieciekawych składem dodatków... ;) Sos jak dla mnie jest idealny, warzywa w nim są wspaniale chrupkie no po prostu cymesik! Musicie spróbować! :)

Składniki: (na solidną porcję sosu dla całej rodziny)
2 pojedyncze filety z kurczaka
1 łyżka przyprawy złocistej do kurczaka - u mnie KAMIS
2 marchewki
2 cebule
1 średnia czerwona papryka
400g przecieru pomidorowego
4 łyżki cukru
sok z dwóch cytryn
sok z 1 pomarańczy
1 puszka ananasa
1 mała puszka kukurydzy
1 mała puszka pędów bambusa
1 szklanka zimnej wody
1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
sól do smaku

Kurczaka pokroić w kostkę wmieszać z przyprawą, odstawić na pół godziny jeśli mamy czas, następnie usmażyć.
Marchew pokroić w słupki, paprykę w cienkie paseczki, cebulę w piórka, ananasa w drobną kostkę.
Cukier rozpuścić na patelni - garnku z grubym nieprzywieralnym dnem.
Do rozpuszczonego cukru wlać sok z cytryny, pomarańczy oraz zalewę z ananasa. Zagotować.
Dodać przecier zagotować.  Wrzucić marchew, paprykę oraz cebulę, gotować 5-6minut. Dodać ananasa i kukurydzę gotować następne 2-3 minuty.
W szklance zimnej wody rozrobić mąkę ziemniaczaną wlać do gotującego się sosu, całość zagotować.

Dodać podsmażonego kurczaka. Podawać z ryżem i surówką z kapusty z tego przepisu.

środa, 13 września 2017

Zupa minestrone po mojemu

Do tej zupy przymierzałam się ładnych parę tygodni gdy wreszcie nadszedł odpowiedni moment rozpoczęłam jej produkcję! :) Po zaznajomieniu się z przepisem na kilku blogach m.in. Olga SmileKwestia Smaku rozpoczęłam improwizowanie we własnym garze... ;) Zupa wyszła naprawdę pyszna a do tego mega treściwa i zdrowa czyli same plusy żadnych minusów bilans zdrowotno-smakowy jak najbardziej na plus :) Zupa świetnie sprawdzi się w jesienne dni gdy talerz ciepłej strawy pociesza zmęczone słotną pogodą dusze wszystkich sympatyków wiosny i lata ;) Spróbujcie koniecznie a w komentarzu dajcie znać jak Wam wyszło i czy smakowało... ;)

Składniki: (na solidny gar zupy 8-10 porcji dla dorosłych ludzi)

1,5l warzywnego bulionu
2 puszki pomidorów krojonych
250ml przecieru pomidorowego
3 średnie marchewki
3 średni cebule lub 2 duże
1 średnia pietruszka
4-5 gałązek świeżej naci selera
1 puszka białej fasolki
250g zielonej fasolki szparagowej
30-40 dkg cukinii pokrojonej w kostkę
2 ząbki czosnku
1 płaska łyżka słodkiej wędzonej papryki
1 łyżeczka ostrej papryki lub 2 strączki małej papryczki piri piri w zalewie
sól, pieprz do smaku
ugotowany makaron - u mnie były kokardki (nie doczekały się zdjęcia, resztę zjedliśmy z makaronem, który został z rosołu... ;)
tarty parmezan do posypania

Cebulę, marchew, pietruszkę pokroić w kostkę.
Cebulę zeszklić na oleju w głębokim garnku lub na patelni gdy nie mamy garna z grubym nieprzywierającym dnem, dodać pietruszkę i marchew, całość podsmażyć 5-6 minut. Następnie wcisnąć przez praskę czosnek i podsmażyć ponownie uważając aby nie spalić czosnku, dodać posiekaną nać selera. Całość zalać gorącym bulionem, zagotować. Dodać pomidory, przecier i fasolkę szparagową - ponownie zagotować. Dodać cukinię oraz fasolkę z puszki wraz z zalewą oraz przyprawy. Zagotować. Wyłączyć gaz i odstawić na pół godziny aby odpoczęła.
Na talerz włożyć porcję makaronu, zalać zupą i posypać tartym parmezanem.

środa, 6 września 2017

Sałatka brokułowa z boczkiem i orzechami

Przez nasz dom ostatnimi czasy ze względu na naszą nową rodzinną sytuację przetacza się mnóstwo gości a wraz z gośćmi lepiej lub gorzej wychodzi mi ich goszczenie :) Pewnej soboty odwiedzili nas znajomi nie byłabym sobą gdybym za punkt honoru nie postawiła sobie zrobienia czegoś nowego do przekąszenia z tej okazji. Słodką stronę zapewniły zamrożone wcześniej muffinki, które po odmrożeniu poratowały mnie pod względem deseru dzięki temu mogłam poświęcić troszkę więcej uwagi dla słonych smaków... ;) Przygotowałam dwie sałatki jedną z przepisu cioci Broni (klik) i drugą znalezioną w internecie na jakiejś anglojęzycznej stronie dotyczącej diety paleo, obie pyszne, obie nowe po prostu idealne! Jak wszyscy wiemy w oceanie przepisów na sałatki coraz trudniej znaleźć taki, który smakiem i przygotowaniem mógłby zaskoczyć na szczęście mi się udało! Brokuły w tym wydaniu są przepyszne i szybkie w wykonaniu. Towarzystwo chrupiących kawałeczków boczku, orzechów i słodkich rodzynek skropione banalnie prostym sosem majonezowo-cebulowym stanowią naprawdę godne polecenia połączenie! Spróbujcie koniecznie! :)

Składniki: (na średnią salaterkę sałatki)
1 brokuł (500g)
15 dag boczku pokrojonego w paseczki
1/4 szklanki posiekanych orzechów włoskich (można podprażyć na patelni aby bardziej chrupały)
1/2 szklanki rodzynek sułtańskich

Sos:
1 mała bardzo drobno posiekana czerwona cebula
1 szklanka majonezu
2 łyżeczki octu jabłkowego
solidna szczypta soli
odrobina świeżo mielonego pieprzu

Brokuł oczyścić, podzielić na szypułki, wrzucić do wrzątku (uprzednio posolony i odrobinę posłodzony) gotować przez 4-5minut, wyjąć z wody przełożyć do lodowatej wody aby nie straciły koloru. Odsączyć w wody.
Boczek usmażyć na suchej patelni na rumiano, odsączyć na ręczniku papierowym z nadmiaru tłuszczu.
Przygotować sos: wszystkie składniki wymieszać.
Brokuły, rodzynki, orzechy i połowę boczku oraz sos wymieszać razem, delikatnie aby nie uszkodzić brokułów. Gotową sałatkę posypać pozostałym boczkiem.

poniedziałek, 4 września 2017

Zapiekanka z fasolką szparagową i sosem pietruszkowym

To danie inspirowane było przepisem Jurka Sobieniaka, który podpatrzyłam w Pytaniu na Śniadanie. Co prawda w programie Jurek Sobieniak przygotowywał fasolkę szparagową ja popłynęłam z tematem nieco dalej... :) Z racji, że w mojej lodówce tradycyjnie czekały produkty, które nie mogły już dłużej czekać na swoje pięć minut a co więcej mój głodny M. czekał na jakiś treściwy obiad stąd powstała zapiekanka, na którą przepis poniżej. Zapiekanka jest niezwykle lekka ale również za sprawą kaszy treściwa polecam wszystkim fanom cukinii, kaszy orkiszowej, fasolki szparagowej, pietruszki - po prostu dla każdego coś miłego! :)

Składniki: (na 5-6porcji)
100g kaszy orkiszowej
1 średniej wielkości cukinia
20dag żółtej fasolki szparagowej
30dag filetów z piersi kurczaka zamarynowanych wg własnych upodobań u mnie w przyprawie Toskańskiej
10-15dag wędzonej boczku - można pominąć

Sos:
1 pęczek pietruszki
1/2 szklanki rosołu
1 spory ząbek czosnku
5 dag sera mozzarella

Cukinię pokroić w kostkę blanszować na odrobinie oleju dosłownie 2-3minuty.
Ugotowaną kaszę wymieszać z ugotowaną al'dente fasolką oraz blanszowaną cukinią. Dodać podsmażony na złoto boczek pokrojony w kostkę. Wszystko wymieszać, wyłożyć do naczynia do zapiekania.
Na wierzch ułożyć kawałki kurczaka.
Pietruszkę zblendować z rosołem. Wymieszać z mozzarellą pokrojoną w bardzo drobną kostkę.
Gotowym sosem pietruszkowym polać całość. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180stopni, piec 30-35minut.

piątek, 1 września 2017

Dżem z cukinii

Cukiniowy zawrót głowy w mojej kuchni trwa nadal! Z czystym sercem mogę stwierdzić, że w tym roku letnie warzywo No 1 w mojej kuchni to cukinia! Jem ją na obiad i namiętnie przetwarzam za mną tradycyjnie już ketchup z cukinii oraz sos do spaghetti w planie mam cukinię w zalewie octowej a nie dalej niż dwa tygodnie temu poczyniłam dżem z cukinii! Bardzo fajny lekko kwaskowaty idealny do placuszków, naleśników lub po prostu samodzielnego wyjadania łyżeczką ze słoika w chwilach słodkiej słabości... ;) Przepis mam od Eli i do jego wykonania zbierałam się aż dwa lata! Na szczęście wreszcie mi się udało i nie żałuję, bo nareszcie mam trochę cukiniowego słońca na słodko zamkniętego w słoiczkach :) Dżem z cukinii to w tym roku również wybawienie ze względu na biedę jaka panuje u mnie w owocach z przydomowych drzew i krzewów (jedynie maliny obrodziły uf!) oraz wysokich cen owoców na straganach podyktowane długą zimną wiosną (handlarze zawsze znajdą powód by zarobić...). Tyle wywodu wszystkich chętnych zapraszam do wypróbowania przepisu i pozostawienia swojej opinii w komentarzu poniżej :)

Składniki:  (6 słoiczków po 200ml)
2,5kg cukinii obranej ze skóry i pozbawionej gąbczastego środka i nasion
8 łyżek cukru (ja dałam 6)
3 łyżeczki kwasku cytrynowego
2 galaretki brzoskwiniowe (w oryginalne są pomarańczowe)

Cukinię pokroić w kostkę, podgotować do momentu aż część się rozgotuje ale gdzie nie gdzie będą jeszcze całe kawałki, połowę tak ugotowej cukinii odłożyć do miski, pozostałą część zmiksować/zblendować. Kawałki cukinii dodać do tej zmiksowanej, wsypać kwasek i cukier, zagotować do momentu aż zgęstnieje (z cukinii odparuje jeszcze woda - o ile takowa jeszcze będzie).
Na koniec do gorącej cukinii wsypać galaretki, wymieszać dokładnie do momentu rozpuszczenia. Przelać do wyparzonych słoików, zakręcić, postawić do góry dnem do wystygnięcia.

środa, 30 sierpnia 2017

Ryba zapiekana w sosie koperkowym

Jak już wspominałam mam z powrotem męża w domu! Jedno z jego ulubionych dań to ryba zapiekana  w sosie śmietanowym dlatego od czasu do czasu "szarpnę" się na takie szaleństwo i serwuję mu rybę zapieczoną w sosie śmietanowym w towarzystwie makaronu. Tak przygotowana ryba świetnie sprawdzi się na piątkowy uroczysty obiad, Wigilijną nowinkę czy po prostu wykwintną kolację we dwoje z lampką białego wina w tle... ;) Danie nieskomplikowane a dostojne i przepyszne! Spróbujcie koniecznie zadowolenie rodziny gwarantowane! :)

Składniki:
400g dobrej gatunkowo ryby u mnie dorsz
330g śmietanki kremówki 30%
1 spory pęczek koperku
biały pieprz, sól, sok z cytryny do smaku
1 ząbek czosnku

Rybę rozmrozić, osuszyć z wody, ułożyć w naczyniu żaroodpornym.
Koperek posiekać. Śmietankę wlać do rondelka, wcisnąć mały ząbek czosnku lub 1/2 dużego. Dodać posiekany koperek, sól, pieprz i odrobinę soku z cytryny do smaku.
Całość zagotować do momentu aż sos zacznie gęstnieć.
Gorącym sosem zalać rybę, wstawić do piekarnika rozgrzanego do 190stopni na 30-35 minut.
Podawać z makaronem.

środa, 23 sierpnia 2017

Caprese z kurczaka

Odkąd mój M. na dobre wrócił do domu na nowo i pełną parą rozpoczęłam gotowanie obiadów, właśnie z takiego pełnego zapału gotowania powstał ten przepis, który jest naprawdę wspaniały! Kurczak przygotowany w ten sposób jest wilgotny, aromatyczny do granic możliwości a do tego szybki w przygotowaniu! Po prostu przepyszny! :) A odchodząc nieco od tematu przepisu spodziewajcie się na blogu nowej porcji przepisów obiadowych - mąż w domu skutecznie motywuje do prężenia muskułów w kuchni! Wiadomo - przez żołądek do serca... ;)

Składniki:
1 podwójna pierś z kurczaka

Marynata:
10 listków bazylii
1 ząbek czosnku
3 łyżki oliwy
1/3 łyżeczki soli
sok z 1/2 cytryny
1 łyżeczka miodu

Dodatkowo:
2 średniej wielkości mięsiste pomidory
5dag sera mozzarella
10 listków bazylii (posiekane)

Kurczaka pokroić wzdłuż na mniejsze kawałki.
Składniki marynaty zmiksować na gładko, nasmarować kurczaka, jeśli czas nam pozwala pozostawić na kilka godzin (może być na noc) w lodówce.
Kurczaka ułożyć w naczyniu do zapiekania.
Pomidory i ser pokroić w plasterki, ułożyć między piersi z kurczaka. Posypać świeżą bazylią.
Całość zapiekać bez przykrycia 35minut.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Pasztet z cukinii

Moja cukiniowa fascynacja nie słabnie! Za sprawą swojej kochanej teściowej miałam okazję rozsmakować się w pasztecie z cukinii, o którym słyszałam już w czasach licealnych gdy moja koleżanka Eunika zwana w węższym kręgu łobuzem przygotowywała taki ze swoją mamą. Od zasłyszenia minęła dekada na szczęście wreszcie doczekałam się degustacji bo przecież lepiej późno niż wcale. Ten przepis zdecydowanie musicie zrobić we własnych kuchennych zaciszach! Jest przepyszny!! Mimo, że wegetariański to gwarantuję Wam, że posmakuje nawet największym mięsożercom i sceptykom jarzyn! ;) Przepyszny letni przysmak, który poratuje nas gdy w kieszeni przeciąg za to w ogrodzie mnogość cukinii! Wypróbujcie koniecznie!

Składniki:
3 szklanki startej na grubych oczkach cukinii (obranej ze skórki i pozbawionej gniazd nasiennych)
3 średniej wielkości cebule starte na grubych oczkach
20 dag żółtego sera salami startego na grubych oczkach
1 i 1/2 szklanki bułki tartej
1/2 szklanki oleju rzepakowego
3-4 jajka
pieprz i sól do smaku

Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić na sztywno.
Wszystkie składniki połączyć dokładnie ze sobą, dodać ubite białka, delikatnie wymieszać.
Przełożyć do foremek typu keksówka.
Piec w 180 stopniach przez około 60minut do momentu aż pasztet się pięknie zabrązowi.
Wystudzić. Zajadać.

RADA: Do przygotowania pasztetu najlepiej sprawdzi się podrośnięta cukinia taka, na którą za bardzo już człowiek nie ma pomysłu. Ma ona mniej wody więc istnieje mniejsze ryzyko, że pasztet będzie zbyt rzadki. Jeśli mamy młodziutką cukinię warto odcisnąć ją z nadmiaru wody.

piątek, 18 sierpnia 2017

Krajanka bananowa z dżemem z czarnej porzeczki

Ostatnio na potęgę rozmiłowałam się w bananach! Robię z nich lody, puddingi, muffinki itd. płynąc na bananowej fali postanowiłam wypróbować przepis, na który miałam oko od ponad pół roku odkąd znalazłam go w jeden z książeczek z przepisami Poradnika Domowego gdzie górnolotnie nazwano go Ciastem Bananowym, dla mnie to raczej placek jednak gdy podrasowałam go dżemem to stwierdziłam, że bardzo przypomina krajankę z GSu, którą uwielbiam! Ciastka przygotowane w ten sposób są wspaniale wilgotne, bananowe a do tego nie za słodkie, bo czarna porzeczka świetnie balansuje słodycz bananów, ciasto można jeść również przy diecie wykluczającej nabiał - takie nastały czasy, że każdy coś wyklucza to może dla tych wykluczających a nóż się przyda... ;) Zróbcie koniecznie! :)

Składniki:
3 dojrzałe banany
3 jajka
1/3 szklanki kaszy manny
1,5 szkl. mąki pszennej
3/4 szkl. cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka soku z cytryny
1 mały słoiczek dżemu z czarnej porzeczki lub innego dowolnego owocowego mazidła - czekośliwka fajnie by tu też zagrała - niestety jeszcze w tym roku nie miałam okazji jej zrobić, myślę, że we wrześniu to nadrobię... ;)

Banany zmiksować na gładki krem, wymieszać z sokiem z cytryny.
Jajka ubić z cukrem na gładką puszystą i prawie białą masę, stale miksując dodać banany.
Gdy całość się ładnie połączy dodawać łyżka po łyżce mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia i kaszą manny - ciąglę miksując.
Na koniec wlać olej, miksować do momentu aż dobrze połączy się z ciastem.
Wylać na blaszkę wcześniej wysmarowaną tłuszczem i wysypaną kaszą manny.
Piec w 180stopniach przez ok.25minut do momentu aż ciasto będzie złote a patyczek w nie wetknięty suchy.
Przestudzone ciasto przekroić wzdłuż na pół,  jeden placek posmarować dżemem, przykryć drugim. Całość można polać czekoladą - wtedy będzie zupełnie na bogato. 

środa, 16 sierpnia 2017

Słodko-ostra sałatka z kurczakiem i chili

Nie dalej niż kilka tygodni temu odwiedziła nas moja cioteczka z wyboru - ciocia Broncia poza masą cennych wskazówek związanych ze skutecznym rodzicielstwem sprzedała mi kilka naprawdę świetnych przepisów, które na pewno ujrzą światło dzienne na blogu, bo są po prostu genialne! Proste, smaczne i szybkie do przygotowania, po prostu idealne! Taka jest właśnie ta sałatka do jej przygotowania potrzeba jedynie czterech składników i czterdziestu minut a gdy mamy ugotowany ryż np. z obiadu lub ugotujemy go dzień wcześniej to czas przygotowania zajmie nam dosłownie kwadrans jak nie krócej! Smak tej sałatki jest zaskakujący i stanowi miłą odmianę dla wszystkich ciężkich czosnkowych klimatów, które w sałatkach trzymają się mocno! ;) Zróbcie ją koniecznie a nie pożałujecie, bo jest idealna i posmakuje nawet tym, którzy za słodyczą w sałatkach nie przepadają (np. ja :) ).

Składniki: (na 1 średniej wielkości salaterkę)
100g ryżu (u mnie paraboiled - sprawdził się idealnie, bo jest sypki)
15 dag wędzonej piersi z kurczaka (lub udka)
3 plastry ananasa z zalewy
1 łyżka majonezu
solidna szczypta chili/pieprzu cayenne - ilość chili dajemy wg upodobań

Ryż ugotować na sypko, przestudzić.
Pierś i ananasa pokroić w bardzo drobną kostkę, dodać do ryżu, wymieszać.
Dodać majonez i chili, całość wymieszać. 
Odstawić do lodówki przynajmniej na godzinkę.

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Oczyszczająca woda z ogórkiem

Przez nasz kraj przetoczyła się fala afrykańskich upałów i sądzę, że ten przepis przydałby się wszystkim w trakcie takiej pogodowej rozrywki. Niemniej jednak jak już wcześniej wspominałam (albo i nie już nie pamiętam sama... :D)  mój mały prezesik skutecznie wypełnia mi cały dzień i na pisanie przepisów czasu pozostaje jak na lekarstwo ;) Taka woda nie dość, że człowieka orzeźwi to jak mówią w internecie również oczyści czy oczyści nie wiem orzeźwi na pewno! Więc jak tylko kolejne upały nadejdą nie zapomnijcie przygotować sobie dzbanka tego wspaniałego trunku... ;)

Składniki:

1 cytryna lub limonka
1 ogórek
2-3cm korzenia imbiru
3 gałązki świeżej mięty
1l wody

Cytrynę dokładnie wyszorować i sparzyć, imbir, miętę i ogórka porządnie umyć.
Ogórka, imbir i cytrynę pokroić w plasterki.
Całość zalać wodą, odstawić na noc.
Popijać na drugi dzień schłodzone z dodatkiem lodu.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Placuszki z cukinii z kabanosem i serem feta

Jak potrzeba matką wynalazku tak potrzeba czyszczenia lodówki matką pysznych potraw! Te placuszki to właśnie spuścizna takiego czyszczenia, wyszły tak dobre, że zaskoczyły nawet mnie! Jak dobrze, że zrobiłam zdjęcia, bo taki przepis nie może się marnować w mojej głowie, musi iść w świat! Pyszne, sycące w sam raz na wakacyjny obiad gdy nadmiar cukinii przytłacza nas o ból głowy a zapas ketchupu i sosu stoi już w spiżarce... ;) Swoją drogą w swoim życiu zawsze lubiłam cukinię niemniej jednak to co dzieje się tego lata z moimi kubkami smakowymi jeśli chodzi o cukinię przechodzi moje najśmielsze oczekiwania, bo mogłabym ją jeść non stop na śniadanie, obiad i kolację o mojej cukiniowej fascynacji na pewno przekonacie się na łamach bloga, bo w zanadrzu mam kilka fajnych propozycji... ;)

Składniki: (na ok. 15-17 sztuk)
450-500 g cukinii (ze skórką - jeśli mam cukinię starszą przed ważeniem pozbądźmy się pestek)
4-5 cienkich kabanosów ( u mnie Henryk Kania)
1/4 kostki sera typu feta (u mnie Favita)
1/4 szklanki posiekanej natki pietruszki
1 mała czerwona cebulka
2 jajka
3 łyżki mąki pszennej lub innej
2 łyżki otrębów pszennych lub innych 

Cukinię zetrzeć na grubych oczkach.
Kabanosy pokroić w cienkie plasterki, ser feta w drobną kostkę, cebulkę drobno posiekać.
W misce ubić lekko jajka z odrobiną soli i pieprzu, dodać mąkę i pozostałe składniki, wymieszać.
Na patelni rozgrzać kilka łyżek oleju.
Łyżką kłaść porcję ciasta, ważne, żeby formować dość cienkie placuszki - takie są najsmaczniejsze!
Smażyć na złoty kolor z obu stron.
Podawać z jogurtem lub sosem ogórkowo-jagurtowym jak u mnie poniżej:

Sos:
1 średni ogórek gruntowy
1 ząbek czosnku
3 czubate łyżki jogurtu greckiego
1 łyżka świeżej posiekanej mięty

Obrać ogórka, pozbyć się gniazda nasiennego, pokroić w drobną kostkę, wymieszać z przeciśniętym przez praskę czosnkiem, jogurtem, posiekaną mięta, solą i pieprzem.

WAŻNE! To co wrzucimy do naszych placuszków tak naprawdę zależy od nas - kabanosy możemy zastąpić np. salami natomiast ser feta zwykłym żółtym serem ;)

piątek, 4 sierpnia 2017

Krem kakaowo-bananowy do babeczek, tortów i deserów

Jak moi stali czytelnicy wiedzą nie przepadam za ciastami z kremem aby jakieś mnie urzekło musi być naprawdę wspaniałe! Tak właśnie jest z tym kremem! Odkryłam go przy okazji pieczenia muffinek bananowych z tego przepisu. Krem służył do dekoracji babeczek niemniej jednak jest tak smaczny i inny od wszystkich pozostałych, że nie ma co muszę go Wam tutaj zaprezentować, bo idealnie sprawdzi się zarówno na babeczkach jak w pucharkach z owocami oraz po prostu jako masa do przełożenia tortu! Idealnie słodki, smakuje naprawdę bananowo więc po prostu jest wspaniały. Dla wszystkich fanów słodkich kremów polecam serdecznie! :)

Składniki:
250g masła
3 żółtka
2 banany
45g ciemnego kakao
50g cukru
kilka kropel soku z cytryny

Banany zmiksować na gładką masę, dodać cukier, kakao, 3 żółtka oraz kilka kropel soku z cytryny, wszystko zmiksować za pomocą ręcznego blendera. Zmiksowane składniki przelać do garnuszka, podgrzewać do mniej więcej 80 stopni często mieszając - ważne, żeby nie zagotować masy! 
Masło utrzeć na puch, łyżka po łyżce dodawać ostudzoną czekoladowo-bananową masę.
Utrzeć na gładki krem. Używać wg potrzeby jako samodzielny deser lub do przełożenia ciast lub tortów.

środa, 2 sierpnia 2017

Lasagne bolognese po mojemu

Od pewnego czasu pisanie notek na blogu w moim wykonaniu to nie lada wyczyn i tak jak gotować nie przestałam i mam całkiem sporo do zaprezentowania to z opisem wszystkich dań leżę i kwiczę... ;) Niemniej jednak walczę dzielnie i gdy tylko znajdę chwilę zasiadam i próbuję napisać coś konkretnego do danego przepisu niestety jak już wykrzesam chwilę na pianie to wena mnie opuszcza i takim oto sposobem blog lezy odłogiem niczym ziemia w dawnym PGRze... Trzymajcie kciuki aby jednak to się zmieniło i blog rozkwitł z nową mocą! :) Na pierwszy ogień idzie lasagne bolognese może z tą lasagne bolognese z Włoch nie do końca jej po drodze niemniej jednak jest przepyszna i godna publikacji na blogu! :) Zrobiłam ją pewnego piątkowego popołudnia gdy mój mały szef spał a ja mogłam oddać się kuchennym igraszkom. Wyszło przepysznie, sycąco i tucząco, bo jak makaron, mięso, sos i ser są w jednym daniu to inaczej być nie może... ;)

Składniki: (na 6 porcji)
1 opakowanie makaronu lasagne (u mnie Lubella 500g)
500g mięsa mielonego
2 duże białe cebule
3 łyżki oleju
1 ząbek czosnku
15 dag sera mozzarella
700ml pomidorowej passaty
bazylia oregano, sól, pieprz cukier do smaku 

Makaron lekko ugotować płat po płacie we wrzątku. Ja robię to na dwa garnki aby było szybciej, każdy płat wkładam do wrzątku na dosłownie 1,5-2min po czym odcedzam i układam na czystej ściereczce.
Cebulę zeszklić na oleju, dodać rozdrobnione mięso, czosnek, bazylię, oregano, sól i pieprz. Całość podsmażyć do momentu aż mięso będzie w pełni usmażone.
Dodać pomidory, ponownie doprawić tym razem również odrobiną cukru.
Całość dusić przez ok.10minut na wolnym ogniu.
W naczyniu do zapiekania na spód posmarować 2-3 łyżki sosu, następnie ułożyć warstwę makaronu, sos, makaron aż do wykończenia składników tak aby końcową warstwą był sos.
Całość posypać mozzarellą, wstawić do pieca rozgrzanego do 180stopni na 30minut po czym zdjąć folię i zapiekać kolejne 10-12minut. 
Wyjąć z pieca, odczekać 15minut aby całość lekko przestygła (wtedy makaron lepiej się kroi) podawać z uśmiechem na twarzy :)

 

piątek, 28 lipca 2017

Muffinki bananowe z czekoladą

Muffinki bananowe z czekoladą
Kolejne muffinki doczekały się publikacji. Muffinki lubię bardzo sama nie wiem czemu tak rzadko je piekę a może nie rzadko tylko jak jest zryw to piekę je jak szalona a jak się nimi jak to u mnie mawiają "nawierzę" to nie piekę ich przez kilka miesięcy i tak w kółko ;) Bananowe muffinki z czekoladą znam z książki Pawła Małeckiego Cukiernia Lidla i powiem Wam szczerze, że jest to jeden z najlepszych muffinkowych przepisów jakie miałam przyjemność robić, są idealne! Wilgotne, aromatyczne, w sam raz słodkie po prostu w punkt! Po raz pierwszy piekłam je przed moim castingiem do Master Chefa jako tzw. 'wałówka' na drogę... ;) Ostatnio do przepisu wróciłam gdy wiedziona instynktem robiłam zapasy wszelkiej maści na czas kiedy niekoniecznie będzie mi po drodze siedzenie w kuchni a goście będą chcieli wpaść z wizytą. Takim oto sposobem upiekłam porcję muffinek, które sprytnie zamroziłam i czekają na odwiedziny... :)

Składniki: na 12 sztuk
2 banany
100g roztopionego masła
150g cukru trzcinowego
2 jajka
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
260g mąki pszennej tortowej
50g czekolady mlecznej
50g czekolady deserowej
1 opakowanie cukru wanilinowego

Obrać banany i zmiksować na gładką masę.
Za pomocą miksera ubić 2 jajka z cukrem na puszystą i jasną masę.
Czekolady posiekać na drobne kawałki. 
Banany wymieszać z roztopionym masłem. Do bananów przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia, wymieszać. Dodać czekolady i ubite jajka z cukrem i cukier wanilinowy.
Gotową masę przełożyć do foremki na muffinki wyłożonej papilotkami. Wstawić do rozgrzanego piekarnika do 170stopni na 20-25minut.
Gotowe muffinki wystudzić można polać czekoladą, u mnie wersja bez czekolady, bo gotowa do mrożenia :)




poniedziałek, 17 lipca 2017

Bananowo-jogurtowy pudding chia NAJLEPSZY!

Ten pudding zupełnie przypadkiem odkryłam u Krytyka Kulinarna. Wszyscy chyba wiedzą, że jedno
z modnych super foods jakimi są nasiona chia są skarbnicą mnóstwa dobroci dla naszego organizmu w tym mnogości kwasów OMEGA-3, które dla naszego organizmu są zbawienne! Z racji mojego wzmożonego zapotrzebowania na kwasy tłuszczowe postanowiłam przeprosić się z chia, których cały słoik stał u mnie w kargo ;) Idąc za ciosem znalazłam przepis idealny, który dzięki bananowi, wanilii i jogurtu tworzy z nasionami chia prawdziwe niebo w gębie! Ten deser jest pyszny do tego stopnia, że w przeciągu tygodnia robiłam go 3 razy! Co więcej z pewnością w tym temacie nie powiedziałam ostatniego słowa i będę go robić nadal, bo jest obłędny! Zakochałam się w nim baaaaaaardzo mocno! To jest taka petarda, że z pewnością przypadnie do gustu wszystkim łasuchom, co więcej! Robiąc go wieczorem mamy gotową przekąskę na dzień jutrzejszy do pracy, szkoły czy po prostu w domu... ;) Polecam po stokroć! <3

Składniki: (na jedną porcję)
1 dojrzały banan
150g jogurtu naturalnego
1 łyżka soku z cytryny
1,5 łyżki nasion chia
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
1 łyżeczka cukru kokosowego lub miodu

Banana rozgnieść widelcem, skropić sokiem z cytryny, dodać jogurt, cukry, nasiona chia, całość wymieszać dokładnie.
Przełożyć do szklanki lub innego pojemnika. Zostawić na kilka godzin do lodówki.
Zjeść solo lub z ulubionymi owocami.


piątek, 14 lipca 2017

Jak zrobić puszysty omlet na słodko?

Jak zrobić puszysty omlet na słodko? To pytanie nurtowało mnie ładnych parę lat! Na szczęście z
odpowiedzią przyszła mi Paulina Stępień w swojej książce Mała Wielka Uczta, którą niejednokrotnie Wam tu przedstawiałam. Był słoneczny leniwy piątek gdy postanowiłam się nieco rozpieścić i zrobić sobie na śniadanie pyszny omlet szkopuł tkwił w tym, że nie miałam na niego dobrego pomysłu, na szczęście przypomniało mi się, że ciekawie brzmiący przepis znalazłam w książce Mała Wielka uczta. Wiele się nie zastanawiając postanowiłam przepis z kartki papieru urzeczywistnić w zaciszu swojej kuchni. Omlet wyszedł obłędny i wg mnie to najlepszy omlet jaki do tej pory jadłam. Co prawda do najlżejszych i dietetycznych dań nie należy ale czy nie każdemu należy się odrobina szaleństwa i rozpieszczenia? ;) Jeśli chcecie przepysznie rozpocząć swój dzień koniecznie zróbcie ten omlet!

Składniki: (na 1 omlet)
2 jajka
4 łyżki mąki pszennej
3/4 szklanki mleka
3-4 łyżeczki cukru
1 łyżka masła

Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywną pianę.
Do żółtek dodać cukier i ubić puszysty i jasny kogel mogel.
Do białek ostrożnie dodać kogel mogel, przesianą mąkę, mleko i delikatnie wymieszać.
Na patelni rozgrzać masło, wylać ciasto, smażyć na średnim ogniu do momentu aż boki będą ścięte i złotobrązowe.
Ostrożnie przerzucić na drugą stronę, smażyć do momentu aż będzie ładnie zezłocony (trzeba kontrolować podczas smażenia).


Printfriendly