piątek, 18 sierpnia 2017

Krajanka bananowa z dżemem z czarnej porzeczki

Ostatnio na potęgę rozmiłowałam się w bananach! Robię z nich lody, puddingi, muffinki itd. płynąc na bananowej fali postanowiłam wypróbować przepis, na który miałam oko od ponad pół roku odkąd znalazłam go w jeden z książeczek z przepisami Poradnika Domowego gdzie górnolotnie nazwano go Ciastem Bananowym, dla mnie to raczej placek jednak gdy podrasowałam go dżemem to stwierdziłam, że bardzo przypomina krajankę z GSu, którą uwielbiam! Ciastka przygotowane w ten sposób są wspaniale wilgotne, bananowe a do tego nie za słodkie, bo czarna porzeczka świetnie balansuje słodycz bananów, ciasto można jeść również przy diecie wykluczającej nabiał - takie nastały czasy, że każdy coś wyklucza to może dla tych wykluczających a nóż się przyda... ;) Zróbcie koniecznie! :)

Składniki:
3 dojrzałe banany
3 jajka
1/3 szklanki kaszy manny
1,5 szkl. mąki pszennej
3/4 szkl. cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka soku z cytryny
1 mały słoiczek dżemu z czarnej porzeczki lub innego dowolnego owocowego mazidła - czekośliwka fajnie by tu też zagrała - niestety jeszcze w tym roku nie miałam okazji jej zrobić, myślę, że we wrześniu to nadrobię... ;)

Banany zmiksować na gładki krem, wymieszać z sokiem z cytryny.
Jajka ubić z cukrem na gładką puszystą i prawie białą masę, stale miksując dodać banany.
Gdy całość się ładnie połączy dodawać łyżka po łyżce mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia i kaszą manny - ciąglę miksując.
Na koniec wlać olej, miksować do momentu aż dobrze połączy się z ciastem.
Wylać na blaszkę wcześniej wysmarowaną tłuszczem i wysypaną kaszą manny.
Piec w 180stopniach przez ok.25minut do momentu aż ciasto będzie złote a patyczek w nie wetknięty suchy.
Przestudzone ciasto przekroić wzdłuż na pół,  jeden placek posmarować dżemem, przykryć drugim. Całość można polać czekoladą - wtedy będzie zupełnie na bogato. 

środa, 16 sierpnia 2017

Słodko-ostra sałatka z kurczakiem i chili

Nie dalej niż kilka tygodni temu odwiedziła nas moja cioteczka z wyboru - ciocia Broncia poza masą cennych wskazówek związanych ze skutecznym rodzicielstwem sprzedała mi kilka naprawdę świetnych przepisów, które na pewno ujrzą światło dzienne na blogu, bo są po prostu genialne! Proste, smaczne i szybkie do przygotowania, po prostu idealne! Taka jest właśnie ta sałatka do jej przygotowania potrzeba jedynie czterech składników i czterdziestu minut a gdy mamy ugotowany ryż np. z obiadu lub ugotujemy go dzień wcześniej to czas przygotowania zajmie nam dosłownie kwadrans jak nie krócej! Smak tej sałatki jest zaskakujący i stanowi miłą odmianę dla wszystkich ciężkich czosnkowych klimatów, które w sałatkach trzymają się mocno! ;) Zróbcie ją koniecznie a nie pożałujecie, bo jest idealna i posmakuje nawet tym, którzy za słodyczą w sałatkach nie przepadają (np. ja :) ).

Składniki: (na 1 średniej wielkości salaterkę)
100g ryżu (u mnie paraboiled - sprawdził się idealnie, bo jest sypki)
15 dag wędzonej piersi z kurczaka (lub udka)
3 plastry ananasa z zalewy
1 łyżka majonezu
solidna szczypta chili/pieprzu cayenne - ilość chili dajemy wg upodobań

Ryż ugotować na sypko, przestudzić.
Pierś i ananasa pokroić w bardzo drobną kostkę, dodać do ryżu, wymieszać.
Dodać majonez i chili, całość wymieszać. 
Odstawić do lodówki przynajmniej na godzinkę.

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Oczyszczająca woda z ogórkiem

Przez nasz kraj przetoczyła się fala afrykańskich upałów i sądzę, że ten przepis przydałby się wszystkim w trakcie takiej pogodowej rozrywki. Niemniej jednak jak już wcześniej wspominałam (albo i nie już nie pamiętam sama... :D)  mój mały prezesik skutecznie wypełnia mi cały dzień i na pisanie przepisów czasu pozostaje jak na lekarstwo ;) Taka woda nie dość, że człowieka orzeźwi to jak mówią w internecie również oczyści czy oczyści nie wiem orzeźwi na pewno! Więc jak tylko kolejne upały nadejdą nie zapomnijcie przygotować sobie dzbanka tego wspaniałego trunku... ;)

Składniki:

1 cytryna lub limonka
1 ogórek
2-3cm korzenia imbiru
3 gałązki świeżej mięty
1l wody

Cytrynę dokładnie wyszorować i sparzyć, imbir, miętę i ogórka porządnie umyć.
Ogórka, imbir i cytrynę pokroić w plasterki.
Całość zalać wodą, odstawić na noc.
Popijać na drugi dzień schłodzone z dodatkiem lodu.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Placuszki z cukinii z kabanosem i serem feta

Jak potrzeba matką wynalazku tak potrzeba czyszczenia lodówki matką pysznych potraw! Te placuszki to właśnie spuścizna takiego czyszczenia, wyszły tak dobre, że zaskoczyły nawet mnie! Jak dobrze, że zrobiłam zdjęcia, bo taki przepis nie może się marnować w mojej głowie, musi iść w świat! Pyszne, sycące w sam raz na wakacyjny obiad gdy nadmiar cukinii przytłacza nas o ból głowy a zapas ketchupu i sosu stoi już w spiżarce... ;) Swoją drogą w swoim życiu zawsze lubiłam cukinię niemniej jednak to co dzieje się tego lata z moimi kubkami smakowymi jeśli chodzi o cukinię przechodzi moje najśmielsze oczekiwania, bo mogłabym ją jeść non stop na śniadanie, obiad i kolację o mojej cukiniowej fascynacji na pewno przekonacie się na łamach bloga, bo w zanadrzu mam kilka fajnych propozycji... ;)

Składniki: (na ok. 15-17 sztuk)
450-500 g cukinii (ze skórką - jeśli mam cukinię starszą przed ważeniem pozbądźmy się pestek)
4-5 cienkich kabanosów ( u mnie Henryk Kania)
1/4 kostki sera typu feta (u mnie Favita)
1/4 szklanki posiekanej natki pietruszki
1 mała czerwona cebulka
2 jajka
3 łyżki mąki pszennej lub innej
2 łyżki otrębów pszennych lub innych 

Cukinię zetrzeć na grubych oczkach.
Kabanosy pokroić w cienkie plasterki, ser feta w drobną kostkę, cebulkę drobno posiekać.
W misce ubić lekko jajka z odrobiną soli i pieprzu, dodać mąkę i pozostałe składniki, wymieszać.
Na patelni rozgrzać kilka łyżek oleju.
Łyżką kłaść porcję ciasta, ważne, żeby formować dość cienkie placuszki - takie są najsmaczniejsze!
Smażyć na złoty kolor z obu stron.
Podawać z jogurtem lub sosem ogórkowo-jagurtowym jak u mnie poniżej:

Sos:
1 średni ogórek gruntowy
1 ząbek czosnku
3 czubate łyżki jogurtu greckiego
1 łyżka świeżej posiekanej mięty

Obrać ogórka, pozbyć się gniazda nasiennego, pokroić w drobną kostkę, wymieszać z przeciśniętym przez praskę czosnkiem, jogurtem, posiekaną mięta, solą i pieprzem.

WAŻNE! To co wrzucimy do naszych placuszków tak naprawdę zależy od nas - kabanosy możemy zastąpić np. salami natomiast ser feta zwykłym żółtym serem ;)

piątek, 4 sierpnia 2017

Krem kakaowo-bananowy do babeczek, tortów i deserów

Jak moi stali czytelnicy wiedzą nie przepadam za ciastami z kremem aby jakieś mnie urzekło musi być naprawdę wspaniałe! Tak właśnie jest z tym kremem! Odkryłam go przy okazji pieczenia muffinek bananowych z tego przepisu. Krem służył do dekoracji babeczek niemniej jednak jest tak smaczny i inny od wszystkich pozostałych, że nie ma co muszę go Wam tutaj zaprezentować, bo idealnie sprawdzi się zarówno na babeczkach jak w pucharkach z owocami oraz po prostu jako masa do przełożenia tortu! Idealnie słodki, smakuje naprawdę bananowo więc po prostu jest wspaniały. Dla wszystkich fanów słodkich kremów polecam serdecznie! :)

Składniki:
250g masła
3 żółtka
2 banany
45g ciemnego kakao
50g cukru
kilka kropel soku z cytryny

Banany zmiksować na gładką masę, dodać cukier, kakao, 3 żółtka oraz kilka kropel soku z cytryny, wszystko zmiksować za pomocą ręcznego blendera. Zmiksowane składniki przelać do garnuszka, podgrzewać do mniej więcej 80 stopni często mieszając - ważne, żeby nie zagotować masy! 
Masło utrzeć na puch, łyżka po łyżce dodawać ostudzoną czekoladowo-bananową masę.
Utrzeć na gładki krem. Używać wg potrzeby jako samodzielny deser lub do przełożenia ciast lub tortów.

środa, 2 sierpnia 2017

Lasagne bolognese po mojemu

Od pewnego czasu pisanie notek na blogu w moim wykonaniu to nie lada wyczyn i tak jak gotować nie przestałam i mam całkiem sporo do zaprezentowania to z opisem wszystkich dań leżę i kwiczę... ;) Niemniej jednak walczę dzielnie i gdy tylko znajdę chwilę zasiadam i próbuję napisać coś konkretnego do danego przepisu niestety jak już wykrzesam chwilę na pianie to wena mnie opuszcza i takim oto sposobem blog lezy odłogiem niczym ziemia w dawnym PGRze... Trzymajcie kciuki aby jednak to się zmieniło i blog rozkwitł z nową mocą! :) Na pierwszy ogień idzie lasagne bolognese może z tą lasagne bolognese z Włoch nie do końca jej po drodze niemniej jednak jest przepyszna i godna publikacji na blogu! :) Zrobiłam ją pewnego piątkowego popołudnia gdy mój mały szef spał a ja mogłam oddać się kuchennym igraszkom. Wyszło przepysznie, sycąco i tucząco, bo jak makaron, mięso, sos i ser są w jednym daniu to inaczej być nie może... ;)

Składniki: (na 6 porcji)
1 opakowanie makaronu lasagne (u mnie Lubella 500g)
500g mięsa mielonego
2 duże białe cebule
3 łyżki oleju
1 ząbek czosnku
15 dag sera mozzarella
700ml pomidorowej passaty
bazylia oregano, sól, pieprz cukier do smaku 

Makaron lekko ugotować płat po płacie we wrzątku. Ja robię to na dwa garnki aby było szybciej, każdy płat wkładam do wrzątku na dosłownie 1,5-2min po czym odcedzam i układam na czystej ściereczce.
Cebulę zeszklić na oleju, dodać rozdrobnione mięso, czosnek, bazylię, oregano, sól i pieprz. Całość podsmażyć do momentu aż mięso będzie w pełni usmażone.
Dodać pomidory, ponownie doprawić tym razem również odrobiną cukru.
Całość dusić przez ok.10minut na wolnym ogniu.
W naczyniu do zapiekania na spód posmarować 2-3 łyżki sosu, następnie ułożyć warstwę makaronu, sos, makaron aż do wykończenia składników tak aby końcową warstwą był sos.
Całość posypać mozzarellą, wstawić do pieca rozgrzanego do 180stopni na 30minut po czym zdjąć folię i zapiekać kolejne 10-12minut. 
Wyjąć z pieca, odczekać 15minut aby całość lekko przestygła (wtedy makaron lepiej się kroi) podawać z uśmiechem na twarzy :)

 

piątek, 28 lipca 2017

Muffinki bananowe z czekoladą

Muffinki bananowe z czekoladą
Kolejne muffinki doczekały się publikacji. Muffinki lubię bardzo sama nie wiem czemu tak rzadko je piekę a może nie rzadko tylko jak jest zryw to piekę je jak szalona a jak się nimi jak to u mnie mawiają "nawierzę" to nie piekę ich przez kilka miesięcy i tak w kółko ;) Bananowe muffinki z czekoladą znam z książki Pawła Małeckiego Cukiernia Lidla i powiem Wam szczerze, że jest to jeden z najlepszych muffinkowych przepisów jakie miałam przyjemność robić, są idealne! Wilgotne, aromatyczne, w sam raz słodkie po prostu w punkt! Po raz pierwszy piekłam je przed moim castingiem do Master Chefa jako tzw. 'wałówka' na drogę... ;) Ostatnio do przepisu wróciłam gdy wiedziona instynktem robiłam zapasy wszelkiej maści na czas kiedy niekoniecznie będzie mi po drodze siedzenie w kuchni a goście będą chcieli wpaść z wizytą. Takim oto sposobem upiekłam porcję muffinek, które sprytnie zamroziłam i czekają na odwiedziny... :)

Składniki: na 12 sztuk
2 banany
100g roztopionego masła
150g cukru trzcinowego
2 jajka
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
260g mąki pszennej tortowej
50g czekolady mlecznej
50g czekolady deserowej
1 opakowanie cukru wanilinowego

Obrać banany i zmiksować na gładką masę.
Za pomocą miksera ubić 2 jajka z cukrem na puszystą i jasną masę.
Czekolady posiekać na drobne kawałki. 
Banany wymieszać z roztopionym masłem. Do bananów przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia, wymieszać. Dodać czekolady i ubite jajka z cukrem i cukier wanilinowy.
Gotową masę przełożyć do foremki na muffinki wyłożonej papilotkami. Wstawić do rozgrzanego piekarnika do 170stopni na 20-25minut.
Gotowe muffinki wystudzić można polać czekoladą, u mnie wersja bez czekolady, bo gotowa do mrożenia :)




poniedziałek, 17 lipca 2017

Bananowo-jogurtowy pudding chia NAJLEPSZY!

Ten pudding zupełnie przypadkiem odkryłam u Krytyka Kulinarna. Wszyscy chyba wiedzą, że jedno
z modnych super foods jakimi są nasiona chia są skarbnicą mnóstwa dobroci dla naszego organizmu w tym mnogości kwasów OMEGA-3, które dla naszego organizmu są zbawienne! Z racji mojego wzmożonego zapotrzebowania na kwasy tłuszczowe postanowiłam przeprosić się z chia, których cały słoik stał u mnie w kargo ;) Idąc za ciosem znalazłam przepis idealny, który dzięki bananowi, wanilii i jogurtu tworzy z nasionami chia prawdziwe niebo w gębie! Ten deser jest pyszny do tego stopnia, że w przeciągu tygodnia robiłam go 3 razy! Co więcej z pewnością w tym temacie nie powiedziałam ostatniego słowa i będę go robić nadal, bo jest obłędny! Zakochałam się w nim baaaaaaardzo mocno! To jest taka petarda, że z pewnością przypadnie do gustu wszystkim łasuchom, co więcej! Robiąc go wieczorem mamy gotową przekąskę na dzień jutrzejszy do pracy, szkoły czy po prostu w domu... ;) Polecam po stokroć! <3

Składniki: (na jedną porcję)
1 dojrzały banan
150g jogurtu naturalnego
1 łyżka soku z cytryny
1,5 łyżki nasion chia
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
1 łyżeczka cukru kokosowego lub miodu

Banana rozgnieść widelcem, skropić sokiem z cytryny, dodać jogurt, cukry, nasiona chia, całość wymieszać dokładnie.
Przełożyć do szklanki lub innego pojemnika. Zostawić na kilka godzin do lodówki.
Zjeść solo lub z ulubionymi owocami.


piątek, 14 lipca 2017

Jak zrobić puszysty omlet na słodko?

Jak zrobić puszysty omlet na słodko? To pytanie nurtowało mnie ładnych parę lat! Na szczęście z
odpowiedzią przyszła mi Paulina Stępień w swojej książce Mała Wielka Uczta, którą niejednokrotnie Wam tu przedstawiałam. Był słoneczny leniwy piątek gdy postanowiłam się nieco rozpieścić i zrobić sobie na śniadanie pyszny omlet szkopuł tkwił w tym, że nie miałam na niego dobrego pomysłu, na szczęście przypomniało mi się, że ciekawie brzmiący przepis znalazłam w książce Mała Wielka uczta. Wiele się nie zastanawiając postanowiłam przepis z kartki papieru urzeczywistnić w zaciszu swojej kuchni. Omlet wyszedł obłędny i wg mnie to najlepszy omlet jaki do tej pory jadłam. Co prawda do najlżejszych i dietetycznych dań nie należy ale czy nie każdemu należy się odrobina szaleństwa i rozpieszczenia? ;) Jeśli chcecie przepysznie rozpocząć swój dzień koniecznie zróbcie ten omlet!

Składniki: (na 1 omlet)
2 jajka
4 łyżki mąki pszennej
3/4 szklanki mleka
3-4 łyżeczki cukru
1 łyżka masła

Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywną pianę.
Do żółtek dodać cukier i ubić puszysty i jasny kogel mogel.
Do białek ostrożnie dodać kogel mogel, przesianą mąkę, mleko i delikatnie wymieszać.
Na patelni rozgrzać masło, wylać ciasto, smażyć na średnim ogniu do momentu aż boki będą ścięte i złotobrązowe.
Ostrożnie przerzucić na drugą stronę, smażyć do momentu aż będzie ładnie zezłocony (trzeba kontrolować podczas smażenia).


środa, 12 lipca 2017

Jak zrobić placki ziemniaczane?

placki ziemniaczane
Tradycyjne placki ziemniaczane to klasyk, który  chyba lubi każdy no może prócz mojego kolegi z pracy Grzegorza, który jest jedyną osobą, którą znam i nie otwarcie mówi, że za plackami nie przepada. W moim życiu sposób jedzenia placków ziemniaczanych ewoluował od dziecięcego czyli z cukrem i śmietaną po zupełnie dorosły kwaśna śmietana lub po prostu solo... :) Po zakupie mojego nieocenionego ręcznego Boscha pokusiłam się o sprawdzenie patentu sprzedanego przez moją ciocię Mary czyli zmiksowanie ziemniaków za pomocą blendera... ;) Placki wyszły mega! Oczywiście do przygotowania takich placków nie jest niezbędne posiadanie blendera wystarczy tarka z bardzo drobnymi oczkami, sukcesem jest wykorzystanie naturalnej skrobi, która wydzieli się po starciu ziemniaków. Jak dla mnie najlepsze placki jakie do tej pory mi wyszły stąd dzielę się z Wami tym przepisem :)

Składniki: (na około 6 porcji)
1,5kg mącznych ziemniaków
2 duże cebule
2 jajka
3 łyżki mąki pszennej
sól, pieprz do smaku

Ziemniaki i cebulę obrać, umyć i zetrzeć na papkę a szczęśliwi posiadacze blendera z nakładką siekającą mogą posiłkować się właśnie takim sprzętem. Ze startych ziemniaków odlać wodę odstawić aby z wody opadła skrobia. Wodę wylać zaś skrobię dodać do ziemniaków
Skrobię dodać do ziemniaków. Dodać jajka, mąkę pszenną, sól i pieprz. Wymieszać.
Porcję ciasta kłaść na rozgrzany na patelni olej. Smażyć na złoty kolor.
Usmażone placki odsączyć z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.
Podawać z ulubionymi dodatkami.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Cukinie zapiekane z serem blue

Faszerowane cukinie to jedno z moich ulubionych letnich dań, cukinie to tak wdzięczne
warzywo, że możemy z niego przygotować milion potraw od faszerowanych, duszonych w leczo, ketchupu czy nawet pasztetu, dżemu i cukinii a'la ananas! ;) Część z tych przepisów jest już na blogu część ujrzy światło dzienne mam nadzieję, w tym sezonie jednak dzisiaj czas na cukinie zapiekane z serem blue. Przepis petarda! Znalazłam go u Małgosi z Qchennych Inspiracji i mimo, że sera z niebieską pleśnią nie lubię to dałam się przekonać autorce, która zapewniała, że nawet najwięksi pleśniowy sceptycy pokochają ser w tej potrawie. Oczywiście miała rację! Ser blue w tym wydaniu podkręca smak delikatnej cukinii i tworzy z nią duet idealny!  Co więcej danie robi się w pół godziny więc jest idealne dla wszystkich zabieganych! Moja wersja tej potrawy jest wzbogacona o suszone pomidory, które w razie gdy brak ich w Waszej kuchni można pominąć... ;)  Dość gadania czas ugotować najlepsze cukinie w tym sezonie.

Składniki: (dla 2 osób)
2 średnie młode cukinie (po ok.20cm)
6 suszonych pomidorów w zalewie olejowej
3 łyżki oleju z suszonych pomidorów
1/2 łyżeczki suszonego imbiru
1 mała cebula
1 serek z niebieską pleśnią (100g)
sól, pieprz do smaku

Cukinie umyć, osuszyć, przekroić wzdłuż na dwie połówki.
Łyżeczką wybrać miąższ. Łódeczki cukiniowe lekko posolić i popieprzyć.
Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180stopni. Podpiec 10min.
W tym czasie na oleju z suszonych pomidorów podsmażyć posiekaną cebulkę i pokrojone w paseczki suszone pomidory. Gdy cebula się zeszkli dodać drobno pokrojony miąższ cukinii, całość podsmażać na średnim ogniu przez ok. 5 min. Po tym czasie przyprawić solą, pieprzem i imbirem.
Gotowym farszem napełnić podpieczone łódeczki na wierzch poukładać ser blue pokrojony w drobną kosteczkę. Wstawić do piekarnika, skręcić temp. do 170stopni, piec 25-30minut.
Podawać od razu po wyjęciu z piekarnika.

środa, 5 lipca 2017

Pizzetki

Gdy tylko odwiedza mnie moja kochana Judi ze swoim mężem Kamilem mam dodatkową motywację do upichcenia czegoś nowego i dobrego ;) Tym razem padło na pizzetki, które początkowo nie rokowały zbyt dobrze natomiast efekt końcowy okazał się całkiem spoko. Oczywiście nie są to pizzetki z pod ręki cioci Eli, które absolutnie skradły moje serce no ale Judyta i Kamil zgodnie stwierdzili, że były pyszne! :) Moje były w dwóch wersjach hawajskiej i wiejskiej. Tak naprawdę to co położymy na wierzch zależy od naszej wyobraźni. Przepis na ciasto zasięgnęłam z nieocenionej i jednej z moich ulubionych ksiażek Pauliny Stępień 'Mała Wielka Uczta'.

Składniki: (około 4-6 porcji)

Ciasto:
300g mąki pszennej
100g mąki orkiszowej
340ml wody
4 łyżki oliwy
7 g drożdzy instant lub 15g świeżych (ja użyłam instant)

Dodatki:
szynka
ananas
żółty ser
swojska kiełbasa
cebula
pieczarki

Sos:
4 łyżki koncentratu pomidorowego
1/2 łyżeczka oregano
sól, pieprz do smaku

Do miski wsypać mąkę, dodać wodę, oliwę i drożdże (jeśli są instant po prostu wsypać do miski jeśli świeże rozpuścić w odrobinie wody i wtedy dodać do reszty składników).
Z podanych składników wyrobić elastyczne ciasto, włożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić na mniej więcej godzinę do wyrośnięcia.

Przygotować sos:
Koncentrat wymieszać z przyprawami.

Z ciasta formowac kulki, które lekko rozpłaszczyć. Posmarować sosem, ułożyć dodatki jeśli robimy hawajskie pizzetki to sos, ser, szynka i ananas, jeśli chcemy przygotować wiejskie położyć sos, ser, swojską kiełbasę, cebulę i pieczarki. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni i piec ok.17minut.

poniedziałek, 3 lipca 2017

Pesto bazyliowe

Pesto to przysmak, który poznałam jeszcze w Szczecinie za sprawą Alicji, pewnego pięknego
przedpołudnia wpadłam do niej na tzw. dożywianie.. ;) Tak, Alicja była tą osobą, która mieszkała w domu rodzinnym stąd zawsze miała pełną lodówkę co w studenckich czasach nie zawsze jest tak oczywiste... ;) O pesto już nie wspominając... Aby zrobić swoje osobiste pesto musiałam czekać ładnych parę lat, bo aż 8 lat?! No ale lepiej późno niż wcale! Za sprawą mojego ulubionego i najlepszego pomocnika kuchennego Bosch msm67170 wyczarowałam pesto, które skradło moje serce do tego stopnia, że gdyby nie fakt, że makaron raczej do dietetycznych rzeczy nie należy a moje dupinka wymaga lekkiego tuningu to jadłabym go calutki tydzień!! ;) W przygotowaniu posiłkowałam się przepisem z Kwestii Smaku chociaż oczywiście w praniu wyszło tak, że proporcje zrobiłam wg własnego oka i tego co miałam pod ręką... ;)

Składniki (na porcję pesto idealną do 500g makaronu (czyli standardowego opakowania)

30g listków świeżej bazylii (1 cała szklanka dość ciasto upakowana)
30g orzechów nerkowca
5-10g płatków migdałowych
1 spory ząbek czosnku
15g startego parmezanu albo innego twardego dojrzewającego sera
3/4 szklanki oliwy z oliwek
sól, pieprz do smaku

Orzechy i płatki migdałowe uprażyć na patelni (ostrożnie, żeby nie przypalić, bo będą gorzkie!)
Wszystko razem zmiksować na jednolitą masę. 
Makaron ugotować do ulubionej miękkości, dodać pesto, wymieszać. Podawać.
Pesto można użyć również do innych celów jak smarowanie pieczywa, grzanek, nadziewanie roladek drobiowych, dodatek do sosu itp.


piątek, 30 czerwca 2017

Budyniowiec truskawkowy

To ciacho upiekłam rzutem na taśmę do weekendowej kawki przed tym jak moje kulinarne życie zeszło nieco na dalszy plan... :) Pewnej miłej soboty wpadłam na pomysł upieczenia biszkoptu z owocami z tego przepisu klik niemniej jednak miałam pewien niedosyt, że niedziela za pasem a ciacho takie zwyczajne dlatego postanowiłam pokombinować i zrobić przepis fusion, placek biszkoptowy mojej mamy o lekko zmienionych proporcjach i krem z budyniowca babci Niny. Pomysł okazał się świetny! Przepyszny, wilgotny i owocowy biszkopt z kremem budyniowym stanowią połączenie idealne. Ciacho eleganckie, letnie, spokojnie można je zrobić na imprezę i żadna gospodyni się nim nie powstydzi ;) U mnie w wersji z truskawkami ale spokojnie można je zrobić w wersji z brzoskwiniami, śliwkami, wiśniami lub jagodami owoce można dobrać dowolne w zależności od sezonu.

Składniki: (na blaszkę 24x30cm)

Ciasto: 


6 jajek
3 szklanki mąki
1,5szklanki cukru
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki olejku cytrynowego
1/3 szklanki oleju
30-40dag odszypułkowanych truskawek

Krem:


2 budynie waniliowe
3 szklanki mleka
4 łyżki cukru
1 kostka masła lub margaryny

Jajka ubić z cukrem i cukrem wanilinowym na puszystą masę.
Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia. Łyżka po łyżce stale miksując dodawać do masy jajecznej.
Dobrze połączyć, na koniec cienką stróżką wlać olej i olejek. Zmiksować.
Na blaszce wyłożonej papierem wyłożyć osuszone truskawki, zalać ciastem.
Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i piec około 45-55minut do tzw. suchego patyczka.
Wystudzić.


Przygotować krem:
2 szklanki mleka zagotować z cukrem. W 1 szklance rozrobić proszek budyniowy. Wlać do gotującego się mleka, zagotować gęsty budyń. Wystudzić. Masło utrzeć na puch łyżka po łyżce dodawać budyń, utrzeć na puszystą masę.

Ciasto przekroić wzdłuż. Część z owcami ułożyć na spodzie tak aby warstwa owoców była na górze, na to posmarować krem i przykryć drugim plackiem. Całość posypać cukrem pudrem i dobrze schłodzić. 



środa, 28 czerwca 2017

Szynka w sosie grzybowo-cebulowym

Gdy w mojej lodówce zalega spora liczba produktów wołających 'wykorzystaj nas już, bo się popsujemy!' w mojej głowie buzuje tysiąc kulinarnych myśli na minutę! :) Tak też było przy tej szynce :) W zamrażarce od dłuższego czasu na swoje pięć minut czekała szynka z ekologicznego wieprzka, zamrożone pieczarki, a w lodówce wołała do mnie kremówka ;) Tak powstał pomysł na szynkę, która okazała się tak pyszniutka, że trzeba podzielić się z Wami przepisem... ;)

Składniki:
70dag szynki wieprzowej (można użyć innego mięsa, wtedy czas obróbki termicznej może zostać wydłużony - jeśli mówimy o wołowinie lub skrócony - jeśli chcemy przygotować drób ;)
300ml śmietanki słodkiej kremówki
3 średniej wielkości cebule
500g pokrojonych w plasterki pieczarek
2 solidne garście suszonych grzybów
1 łyżka smalcu wieprzowego lub gęsiego
sól, pieprz, marynata staropolska KAMIS

Szynkę pokroić w grubsze plastry, lekko rozbić, natrzeć marynatą. Odstawić na kilka godzin do lodówki - najlepiej na noc.
Na patelni rozgrzać tłuszcz, obsmażyć mięso na złoty kolor z obu stron. Przełożyć do brytfanki lub głębszej blaszki.
Cebulę pokroić w piórka i zeszklić na tłuszczu pozostałym z mięsa, dodać pieczarki podsmażać do momentu aż z pieczarek wyparuje woda. Wkruszyć suszone grzyby, podlać odrobiną wody, dusić ok.5-8minut. Po tym czasie wlać śmietankę zagotować i wylać sos na mięso. Brytfankę przykryć pokrywką a jeśli pieczemy mięso w blaszce przykryć szczelnie folią aluminiową.
Piec w piekarniku nagrzanym do 190stopni  przez około 1,5godziny.
Podawać z ziemniakami lub kaszą i ulubioną surówką :)

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Konfitura truskawkowa

Kto mnie zna bliżej, to wie, że ostatnimi czasy jest u mnie dość gorąco a w zasadzie było teraz jest upalnie i bynajmniej nie chodzi tutaj o pogodę... ;) Aby nie tracić ani chwili i aby sezon truskawkowy nie przeszedł mi koło nosa mając okazję na zrobienie zapasu konfitury truskawkowej na zimę postanowiłam działać od razu jak tylko za sprawą Anetki stałam się szczęśliwą posiadaczką dwóch koszyków truskawek. Konfitura robiona była na tzw. 'oko' i powiem Wam, że dobrze, że zapisałam sobie proporcję, bo gdyby do przyszłego roku dopadła mnie demencja nie wybaczyłabym sobie straty tego pysznego przepisu :) Konfitura wyszła w tzw. punkt, w sam raz kwaskowato-słodka, genialnie pachnie latem, jest po prostu idealna! Idealna do tego stopnia, że już część słoiczków została skonsumowana... :)


Składniki: (na 12 małych słoiczków ok. 5l dżemu)

3kg oczyszczonych i pokrojonych w mniejsze (ale nie drobne!) kawałki
350g cukru
3 łyżeczki naturalnej pektyny
sok z 1 cytryny

Do garnka z grubym dnem (najlepiej nieprzywierającym) włożyć truskawki, dokładnie wymieszać z pektyną. Wstawić na gaz, gotować truskawki ok. 10minut na srednim ogniu dość często mieszając. Po tym czasie dodać cukier oraz sok z cytryny. Wymieszać i gotować na wolnym ogniu kolejne 15minut,
Po tym czasie wyłączyć ogień. Odczekać chwilę, Mieszać od czasu do czasu - w ten sposób pozbędziemy się piany, która wytworzyła się podczas gotowania.
Do wyparzonych słoiczków rozlać dżem, zakręcić i odstawić do góry dnem.
Następnie słoiczki pasteryzować podczas mokrej pasteryzacji ok. 10 minut od zagotowania.
Wyjąć, przestudzić, schować do spiżarki :)


środa, 14 czerwca 2017

Chińszczyzna, która robi się sama (p.Doroty)

Pani Dorota to moja wieloletnia sąsiadka z Pomorza dzięki, której mam niezawodny przepis na paprykę konserwową, na którą przepis prezentowałam Wam przy okazji przetworów. Ten przepis przesłała mi Ela, która podczas jednej z rozmów telefonicznych zareklamowałam mi przepis Pani Doroty. Korzystając z soboty gdy mój M. jest w domu postanowiłam przygotować chińszczyznę właśnie z tego przepisu, co prawda nieco go zmodyfikowałam niemniej jednak trzon przepisu pozostał :) Jak dla mnie przepis kompletna petarda! Obiad, który robi się sam a jego smak jest po prostu obłędny! Dla wszystkich fanów jednogarnkowych potraw, które robią się praktycznie same to przepis po prostu idealny! :)

Składniki: (na solidne naczynie żaroodporne - 6 dorosłych osób)
70dag piersi z kurczaka lub innego dowolnego mięsa drobiowego (udka, skrzydełka, podudzia, co kto lubi)
przyprawa do kurczaka (u mnie czubrica i przyprawa kurczak złocisty)
1 opakowanie mrożonej mieszanki chińskiej
2 szklanki suchych ziaren ryżu (4 woreczki)

Zalewa: (jak dla mnie zalewy było za dużo, pewnie wynikało to z wielkości mojego naczynia żaroodpornego)
6 szklanek wody
1/2 łyżeczki ostrej papryki
2 łyżeczki naturalnej jarzynki (vegeta dla odważnych ;) )
0,5 łyżeczki pieprzu
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka czosnku granulowanego
7 łyżeczek pikantnego ketchupu
1/3 szklanki oleju (w oryginalne było 0,5 tyle dałam i wg mnie można ten olej jednak zredukować... ;) )

Wszystkie składniki zalewy zagotować.

Suchy ryż wyspać na dno naczynia żaroodpornego.
Na ryż włożyć mrożonkę.
Na mrożonkę zaś zamarynowane wcześniej mięso.
Całość zalać zagotowaną zalewą.
Wstawić do piekarnika i piec ok. 60minut w 200 stopniach.
Jeśli pieczemy piersi  kurczaka wtedy warto początkowo na połowę czasu przykryć całość folią aluminiową aby piersi zbytnio się nie spiekły, jeśli wykorzystujemy inne części kurczaka pieczemy bez przykrycia.
U mnie chińszczyzna podana w towarzystwie surówki z białej kapusty na styl chiński klik.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Wegańskie gofry dwuskładnikowe!

To jest przepis, na który wpadłam zupełnie przypadkiem u Pauliny z kotlet.tv jak Ci co są stałymi bywalcami mogli się niejednokrotnie przekonać z moich wpisów pasjonatka fit żywienia ze mnie średnia jak często popadam w fit euforię tak równie często zostaję pokonana przez swoją wrodzą miłość do jedzenia wszelkiej maści również tego co do zdrowych nie należy... ;) Z tymi goframi było zupełnie inaczej znajdując je absolutnie nie miałam w głowie fit gotowania, przepis jednak był tak prosty a moje banany tak dojrzałe, że nie mogłam sobie odmówić wypróbowania go w zaciszu własnej kuchni! Generalnie te gofry to po prostu petarda można je jeść bez większych wyrzutów sumienia a smakują obłędnie! Zdecydowanie jeden z lepszych fit przepisów na jakie trafiłam! 

Składniki:
ok. 3 szklanki płatków owsianych (u mnie górskie i orkiszowe - pół na pół)
1 banan
ok. 600ml wody (u mnie sok jabłkowy pół na pół z wodą, autorka przepisu podaje również, że można użyć mleka roślinnego)

Wszystkie składniki zmiksować na gładkie ciasto - gdy będzie zbyt gęste dodać nieco wody.
Na rozgrzanej i posmarowanej olejem gofrownicy kłaść porcję ciasta, piec na złoty kolor. 
Podawać z ulubionymi dodatkami ( u mnie masło orzechowe, banany oraz dżem, który nie załapał się na zdjęcia ;) )

Wskazówka:
Ciasto z czasem gęstnieje stąd od czasu do czasu trzeba je nieco rozrzedzić wodą jeśli zajdzie taka potrzeba.

piątek, 9 czerwca 2017

Zdrowy shake truskawkowy

Zupełnie spontanicznie podczas robienia konfitury truskawkowej zrobiłam do popijania w tzw. międzyczasie shake'a :) Równie spontanicznie wrzuciłam zdjęcie na moją fejsbukową stronę z zapytaniem czy czytelnicy chcą najpierw przepis na konfiturę czy koktajl jednogłośnie wszyscy opowiedzieli się za koktajlem. Przepis prosty jak to się mówi jak budowa cepa no ale czasami takie przepisy są najlepsze. Taki koktajl to bułka z masłem a do tego nie uświadczycie w nim cukru więc przy okazji jest całkiem zdrowy :)

Składniki: (na 2 porcje po 300ml)

1/2 szklanki pokrojonych truskawek
1 duży dojrzały banan
1 mały kubeczek jogurtu naturalnego
1/2 szklanki mleka
ziarnka z jednej laski wanilii

Wszystkie składniki zmiksować na gładki płyn.
Rozlać do szklanek. Wypić od razu po przyrządzeniu.

Ps.  Przepis na McDonald'sowego shake również będzie o ile zdążę cyknąć fotki w sezonie truskawkowym, który co prawda w pełni ale jest dla mnie dość mocno gorącym okresem i bynajmniej nie jest to spowodowane staniem przy garze pełnym konfitur... to już mam za sobą... ;)

środa, 7 czerwca 2017

Patent na idealne jajko na miękko, które zawsze wychodzi

Jajko na miękko w moim życiu trzyma się mocno i jak do jajek sadzonych czy na twardo
musiałam dorosnąć tak na jajka na miękko zawładnęły moim sercem odkąd je pamiętam. Niestety mimo wielu nieudolnych prób nie potrafiłam ugotować jajka na miękko w punkt... Wynikało to pewnie z tego, że zazwyczaj miałam szczęście przychodzić na tzw. 'gotowe'. Moim mistrzem gotowania jajek na miękko jest mój teść! Każda próba przygotowania jaj na miękko w jego wykonaniu wychodzi po prostu idealnie! Po latach nieudanych prób postanowiłam po raz ostatni podejść do tematu i pewnego pięknego poranka stwierdziłam, że zrobię pewien eksperyment. O moje zdziwienie eksperyment się powiódł niemniej jednak aby potwierdzić skuteczność tej metody musiałam ugotować kilka porcji jajek w ten sposób aby mieć pewność, że sposób, który Wam tutaj zaprezentuję działa ;) No dobra dość lania wody czas przejść do konkretów.


Sposób na idealne jajko na miękko wg Agi z gotuj się do gotowania! (może ktoś przede mną wpadł na ten pomysł niemniej jednak ja doszłam do niego sama... ;) )


1 jajko z lodówki (zimne) rozmiar M

wrzątek
odrobina soli
kubek emaliowany 0,5l
mały palnik gazowy

Do kubeczka lub garnuszka 0,5l wlać wrzącą wodę (ok.1/2 lub nieco więcej)

Do wody łyżką stołową ostrożnie włożyć jajko.
Włączyć ogień pod garnuszkiem, wsypać odrobinę soli.
Włączyć stoper na 5minut, po tym czasie wyjąć jajo z wrzątku, lekko przestudzić.
Voila! Jajo na miękko gotowe! :)

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Cukinie z kaszą orkiszową

Faszerowane cukinie to jedno z moich ulubionych wiosenno-letnich dań obiadowych! Ta wariacja na jego temat powstała gdy w lodówce o wykorzystanie wołały produkty, które dłużej na swoje pięć minut w kuchni czekać nie mogły ;) Efekt końcowy tak jak to w 90% takich przypadków bywa zaskoczył mnie piorunująco! Danie okazało się przepyszne i godne publikacji a w mojej kuchni na pewno jeszcze nie raz w te wakacje będzie mieć swoje pięć minut! Nawet jak teraz o nim piszę to dostaję ślinotoku więc możecie sobie wyobrazić jak ten kulinarny eksperyment musiał mi posmakować ;)

Składniki: (na 2 małe cukinie)
2 młode cukinie
1/2 woreczka kaszy orkiszowej (50g)
20dag dobrej jakości kiełbasy swojskiej
1/2 kartonika przecieru pomidorowego
1 mała cebulka
pieprz ziołowy, świeżo siekane zioła, sól, pieprz do smaku

Cukinie umyć przekroić wzdłuż, wydrążyć środek, który należy posiekać.
Kiełbasę pokroić w drobną kostkę, podsmażyć na suchej patelni, gdy kiełbasa będzie lekko podsmażona dodać posiekaną drobno cebulkę, podsmażyć do momentu aż cebula się zeszkli. 
Po tym czasie dodać pokrojony miąższ cukinii, chwilę podsmażyć.
Wmieszać kaszę, dodać przecier pomidorowy, doprawić do smaku.
Gotowym farszem napełnić cukinię dla fanów serowych klimatów cukinie można posypać startym serem.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190stopni na około 30-35minut. Gdy ktoś zdecyduje się na ser najlepiej położyć go na ostatnie 10minut pieczenia.

piątek, 2 czerwca 2017

Placek biszkoptowy z rabarbarem mojej Mamy

Moja mama była mistrzynią w dbaniu o domowe ognisko. Jako dziecko pamiętam jak krzątała się po domu w pośpiechu aby wszystko w domu było dopieszczone i dopracowane w najmniejszych szczegółach. Tak też było z niedzielnym ciastem chociażby się waliło i paliło a na zegarze była 1:00 w nocy moja kochana Mamusia musiała upiec coś na niedzielę dla naszej licznej rodzinki. W zależności od tego jak długim czasem dysponowała takie były nasze niedzielne ciasta. Gdy czasu było mało piekła szybkie nieskomplikowane placki, które wg mnie były właśnie najlepsze! Tak było właśnie z tym przepisem. Ciacho idealne, wilgotne z owocami, po prostu idealne. A co najważniejsze zrobimy je w każdej chwili, bo składniki na nie zawsze mamy w domu :)

Składniki: (na blaszkę o wymiarach 24cm x 28cm)

2szklanki mąki
4 jajka
1 szklanka cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżeczka olejku cytrynowego
1/4 szklanki oleju
dowolne owoce (u mnie 4 laski rabarbaru pokrojone w kostkę i zasypane na kwadrans 2 łyżkami cukru)

Jajka ubić z cukrem i cukrem wanilinowym na puszystą masę.
Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia. Łyżka po łyżce stale miksując dodawać do masy jajecznej.
Dobrze połączyć, na koniec cienką stróżką wlać olej. Zmiksować.
Na blaszce wyłożonej papierem wysypać lekko osuszony rabarbar, zalać ciastem.
Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i piec około 30-35minut do tzw. suchego patyczka.
Wystudzić, ostrożnie wyjąć z blaszki, odwrócić do góry nogami tak aby owoce były na wierzchu. Posypać cukrem pudrem.
Zajadać :)

środa, 31 maja 2017

Kotlety mielone w sezamie

Potrzeba matką wynalazku jak to mówią... ;) tak też było w przypadku tych kotletów. Na niedzielny obiad zaprosiłam teściów postanowiłam zrobić poczciwe tradycyjne kotlety mielone ale gapa nie sprawdziła czy ma bułkę tartą do panierki! Oczywiście okazało się, że bułki tartej brak natomiast w mojej szafce czekał na mnie cały słoik sezamu, którego nie zawahałam się użyć! Za sprawą tych małych poczciwych ziarenek tradycyjne polskie mielone zyskały nutkę orientu! :) Wyszło tak dobre, że aż żal było by się z Wami tym patentem nie podzielić...

Składniki:
400g mielonego mięsa wieprzowego
1 jajko
1 grubsza kromka chleba + mleko do jej zamoczenia
1 średniej wielkości cebula
1 ząbek czosnku
1/2 łyżeczki ziołowego pieprzu
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1/3 łyżeczki soli

Cebulę posiekać i podsmażyć na niewielkiej ilości oleju na złoty kolor.
Chleb namoczyć w mleku. Odcisnąć.
Mięso wyrobić z odciśniętą kromką chleba, podsmażoną cebulą, jajkiem, przeciśniętym przez praskę czosnkiem oraz przyprawami.
Z wyrobionej masy formować kotlety, obtaczać w sezamie smażyć na małym ogniu uważając aby nie przypalić sezamu.
Podawać z ulubionymi dodatkami.

poniedziałek, 29 maja 2017

Czosnkowa fasolka z sezamem i fetą

Ahoj Fit Poniedziałku! :) Przepis na dzisiejszą przekąskę-danie na lekki obiad mam od Ewy Chodakowskiej, której jestem fanką niezmiennie od czterech lat! Po czterech latach z Ewą moja sylwetka z pewnością powinna prezentować się znacznie lepiej niemniej jednak tak samo mocną sympatią darzę moje kucharzenie i pieczenie stąd bilans wychodzi zazwyczaj na zero... Czasami Ewa wybija się na pierwszy plan i w ferworze fitnesowego zacięcia zaczynam gotować nieco zdrowiej i fit... ;) Tak też było przy tym przepisie zachwycona jadłospisem podanym na cały tydzień postanowiłam przygotować z niego tak dużo jak tylko się da! Wśród propozycji na kolację znalazł się przepis na fasolkę szparagową z czosnkiem, serem feta i sezamem. Takie połączenie skradło moje serce do tego stopnia, że przygotowywałam je już wielokrotnie! :) Polecam wszystkim, bo mimo, że danie zaliczam do tych Fit to spokojnie możemy zaserwować je gościom do grillowanych dań, miła odmiana dla sałatki greckiej lub ziemniaczanej. Nie ma na co czekać do kuchni marsz! :)

Składniki: (na 1 porcję)
2 solidne garście zielonej fasolki szparagowej (u mnie mrożona przygotowana na parze, jeśli używamy zwykłej mrożonej fasolki należy ją ugotować ale tak aby nadal była jędrna!)
1 plaster sera feta (ok.2cm)
1 mały ząbek czosnku
1 łyżka sezamu 
1 łyżka oleju rzepakowego

Olej rozgrzać na patelni, wrzucić przeciśnięty przez praskę czosnek, podsmażyć dosłownie chwilę aby czosnek uwolnił aromat, dodać fasolkę, chwilę podsmażyć. Lekko przestudzić.
Sezam uprażyć na złoto na suchej patelni. Wymieszać z fasolką.
Ser feta pokroić w kostkę. Posypać fasolkę.
Zajadać od razu lub zabrać ze sobą do pracy :)

środa, 24 maja 2017

Masło szczypiorkowe do potraw z grilla

Ci co śledzą gotuj się do gotowania na FB wiedzą, że od niedawna jestem szczęśliwą posiadaczką ultra wspaniałego blender marki BOSCH, w którym absolutnie i po uszy się zakochałam. Jego wszechstronność i dodatkowe opcje sprawiają, że w mojej kuchni otworzyły się nowe nieskończone możliwości! W decyzji zakupu kluczową rolę odegrała Ciocia Mary, która już dobre dwa lata posiłkuje się właśnie tym modelem w swojej kuchni. Za sprawą mojej ostatniej wizyty u niej utwierdziłam się w przekonaniu, że tak! Ten sprzęt musi znaleźć się z mojej kuchni! Jak postanowiłam tak zrobiłam, po powrocie do domu bez wahania zamówiłam swój egzemplarz i jaram się nim jak dziecko! :) To chyba najlepszy zakup w życiu! Pokonał nawet mojego ukochanego MUMa, który zaraz po blenderze zajmuje w mojej kuchni drugie miejsce po względem użyteczności. Dzisiejszy przepis zainspirowany rozmową z moją cioteczką :) Gdy tylko dowiedziała się, że zakupiłam blender BOSCHA zaczęła sprzedawać mi patenty co w nim robi i się sprawdza. Tak dowiedziałam się o ziołowym masełku. W ostatni weekend korzystając z przepięknej pogody rozpaliliśmy z Markiem grilla obok kiełbasek musowo na ruszcie pojawił się chlebek, który ubóstwiam. Przy tej okazji przypomniałam sobie patent na masło ziołowe, z braku ziół powstało masło szczypiorkowe, które samą mnie zaskoczyło jak mało, który eksperyment w mojej kuchni :) 

Składniki:
1/2 kostki masła
1 pęczek szczypiorku
1/3 łyżeczki soli

Wszystkie składniki włożyć do pojemnika miksującego, nałożyć nakładkę, całość zmiksować na gładką masę.
Jeśli nie posiadamy blendera możemy masło utrzeć na puch, dodać drobno posiekany szczypiorek i całość wymieszać. 
Masło świetnie sprawdzi się do ziemniaczków z grilla, chleba, itd.

Ps. Ten wpis mimo, że nie miałabym nic przeciwko współpracy z marką BOSCH nie jest w żaden sposób sponsorowany, blender BOSCH MSM 67170 jest po prostu idealny! :)

poniedziałek, 22 maja 2017

Sałatka z kuskusem i serem feta na grilla i nie tylko

Kuskus rzecz, która ratuje mnie z niejednej kulinarnej opresji. Jeśli nie wiem co podać jako dodatek do obiadu sięgam po kuskus! :) Tak też było gdy postanowiłam po raz pierwszy w swoim kulinarnym życiu przygotować pstrąga, na którego przepis podawałam tydzień temu :) Kuskus w tym wydaniu to wariacja pod tytułem kuskus na winie, w pośpiechu gdy pstrąg dochodził w piekarniku na prędkości z tego co było w lodówce postanowiłam przygotować sałatkę - wyszła tak pyszna, że nie pozostaje mi nic innego jak spisać na nią przepis dla potomnych! :) Sałatka lekka, przepyszna idealna na grilla albo do lunchboxa do pracy. 

Składniki:
1/2szklanki kuskus + wrzątek do zalania 
1/2 pęczku natki pietruszki
1/3 kostki sera feta (cała kostka 250g)
1/4 papryki czerwonej
4-5 suszonych pomidorów w oleju
3-4 łyżki kukurydzy konserwowej
1/3 zielonego ogórka wężowego
4-5 łyżek sosu vinegret (np. z tego przepisu klik)

Kuskus zalać wrzątkiem tak aby wody było ok.0,5cm ponad powierzchnię kuskus. Przykryć talerzem, pozostawić na kilka minut aby kuskus wchłonął cały płyn.
Pietruszkę posiekać i dodać do przestudzonego kuskus.
Ser feta pokroić w kostkę.
Paprykę i ogórka pokroić w kostkę.
Suszone pomidory pokroić w cienkie paseczki.
Wszystkie składniki wymieszać z sosem.
Odstawić na kwadrans.
Zajadać.

Printfriendly